<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877</id><updated>2012-02-10T14:43:22.160+01:00</updated><title type='text'>Okruchy</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>644</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-7371684675468487953</id><published>2012-02-10T14:20:00.001+01:00</published><updated>2012-02-10T14:23:00.439+01:00</updated><title type='text'>kwestia stylu życia</title><content type='html'>Do południa z okładem nauczam angielskiego. Z ankiety na temat stylu  życia przeprowadzonej w parze z uczennicą dowiaduję się, że wybrałam  wersję bardzo krótkiego, acz szczęśliwego życia. Że niby brak zacięcia  sportowego na to wskazuje oraz dieta, w której brak pięciu porcji warzyw  i owoców. Według tego podejścia boski Andy przeżyje mnie o jakieś  czterdzieści lat. Niewiedza bywa błogosławieństwem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innych uczniów informuję, jak po angielsku jest zaspa i inna zjawiska meteo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zmierzeniu się z tematem uzupełnienia zapasów na mroźny weekend,  próbuję się nastawić psychicznie odpowiednio do przekopywania zasp  odzieży do prania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, to styl życia któremu może brak szalonych porywów. Za to lubię  kolorowe klamerki do prania i toczące się szlaczki słów. Boski Andy  uwielbia sprzątać. Dzieci lubią się nigdzie nie spieszyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko to  jakiś nasz potencjał.&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;Dziś jestem &lt;/span&gt;&lt;a href="http://okruszynairodzina.wordpress.com/" style="color: #990000; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;na nowym&lt;/a&gt;&lt;span style="color: #990000; font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-7371684675468487953?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/7371684675468487953/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/02/kwestia-stylu-zycia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/7371684675468487953'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/7371684675468487953'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/02/kwestia-stylu-zycia.html' title='kwestia stylu życia'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-4314622004843413642</id><published>2012-02-08T22:27:00.001+01:00</published><updated>2012-02-08T22:31:05.663+01:00</updated><title type='text'>róża</title><content type='html'>&lt;a href="http://nieogotowaniu.blogspot.com/2012/02/roza.html" style="color: #990000;"&gt;Niektórzy&lt;/a&gt; poszli na film i po nim zamiast słów zamieścili tylko zwiastun, co w pełni rozumiem.&lt;br /&gt;Bo to i taki film, że słowa się kończą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boski Andy nie chce oglądać ze mną &lt;i&gt;Ogrodu Luizy&lt;/i&gt; z Dorocińskim, i mówię, jak nie chcesz Dorocińskiego-opiekuńczego gangstera, to chodź, pójdziemy na Dorocińskiego-AK-owca. A boski o tych czasach czyta wszystko, co jest, od tylu już lat, więc chętnie przystaje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie, film nie ma w sobie nic z &lt;i&gt;czasu honoru&lt;/i&gt;. Trochę odpowiada mi na moje próby wyobrażenia sobie śląskiej rodziny Volksdeutschów, którzy po wojnie spali w pokoju, gdzie my śpimy, jak jedziemy na wieś, zanim ich wysiedlili. Kobieta z dziećmi. Mąż za donoszenie na Polaków umierał w tym czasie w obozie przejściowym NKWD.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to też nie najbardziej, nie tylko dlatego, że u nas na wsi Śląsk, a tam Mazury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej ten film jest o dźwiganiu z kolan. Godności kobiety. I może jeszcze o tym, jak człowieczeństwo rodzi się bez dekoracji, na poziomie podłogi. Dalej by trzeba w innym języku, bo głos więźnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-4314622004843413642?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/4314622004843413642/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/02/roza.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4314622004843413642'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4314622004843413642'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/02/roza.html' title='róża'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-3465338225399945157</id><published>2012-02-06T21:55:00.001+01:00</published><updated>2012-02-06T21:58:06.046+01:00</updated><title type='text'>złomy</title><content type='html'>Dosia zapytuje,&amp;nbsp; &lt;i&gt;a co tam na Balu Złomów. &lt;/i&gt;Dosia bowiem z programu tego dnia wylosowała tylko pogrzeb, i to nie nasz, ale inny, w Świętokrzyskiem. Ja zaś zapomniałam, że blog - jak opera mydlana - zobowiązuje do informowania o rozwoju wypadków na bieżąco, nawet gdy człowieka dopadają małe smuteczki. Więc się poprawiam i donoszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bal był cały w tafcie i koronkach. Marta wyglądała jak z obrazu prerafaelitów, zupełnie jak innego razu na plaży w Wisełce, i nie mogę o tym nie wspomnieć, gdyż nie miałam okazji wyrazić zachwytu (winą za małe uspołecznienie powinnam być może obarczyć małe smuteczki). A&amp;amp;J wpadli niespodzianie, zniknęli i jak kopciuszki pojawili się znowu po północy (nie zwróciłam uwagi na obuwie). Doktor J tym razem nie miał wypomadowanych włosów, za to podzielił się z Doktorową posiłkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żyrandole były kryształowe, a parkiet lśniący. Kawa z ekspresu ciśnieniowego pachniała nieziemsko. Frontman zespołu grał również na saksofonie. Gdy band ogłosił, iż nie zna więcej piosenek, wyszlismy, a było to około trzeciej nad ranem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aukcja charytatywna pełna wrażeń. Kalendarz z niepublikowanymi dotąd zdjęciami Orzecha (absolutnie odjechanymi) poszedł za jakieś 1500 zł. Rzeźba drewniana św. Wawrzyńca (w stylu Nikifora) - za 3000. Obraz - za trzy i pół. Tort Orzechowy - za jakiś tysiąc złotych. Nasza ekipa, przygnieciona kryzysem, tym razem bała się nawet drapać po głowie, by nie wyszło, że podbijamy stawkę. Boski Andy zakupił podkoszulek z logo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda, że Was nie było, tyle powiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-3465338225399945157?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/3465338225399945157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/02/zomy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3465338225399945157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3465338225399945157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/02/zomy.html' title='złomy'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8464847847639197056</id><published>2012-02-04T10:53:00.000+01:00</published><updated>2012-02-04T10:53:57.828+01:00</updated><title type='text'>bal złomów</title><content type='html'>Więc z boskim Andym idziemy dziś wieczorem na Bal Złomów. To nazwa całkowicie oficjalna. Zapraszano nas od kilku lat i nie wiem właściwie, dlaczego w końcu poczuliśmy adresatami oferty. Coraz bliżej czterdziestki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotowania są szeroko zakrojone. W nocy zasypiam w wannie, z nadzieją, że boski mąż, czuwający nad snem syna, obudzi się, zapuka i powie: wychodź wreszcie. Budzę się przed pierwszą w nocy w zimnej wodzie. Przypominam sobie, że ostatnio czytałam o tym, iż niekomunikowane potrzeby nie bywają zaspokajane. Rano Andy rozczula się nad moim katarem, a ja nakładam na twarz mazidła, które i tak nie pomogą. Ale i nie zaszkodzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie boski Andy wsiada na rower i jedzie w załatwieniach. Ponieważ jeszcze nie wrócił, mam tylko nadzieje, że nie przymarzł do krawężnika. Termometr przeglądarki mówi bowiem, że feels like -23.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed balem jest pogrzeb. Koleżanki w naszym wieku, znajomej tak wielu naszych znajomych. Właściwie tych, z którymi zobaczymy się też na balu. Po długiej i wyniszczające chorobie zostawiła męża i dwójkę dzieci. Choć wszyscy wierzymy, że nadal z nimi jest i będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisanie w jednym miejscu o balu i pogrzebie jest tylko pozorną sprzecznością. Póki mamy czas, warto się wybrać czasem na bal. Nawet jeśli nie jest się w każdych okolicznościach życia idealnym małżeństwem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki mamy czas.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8464847847639197056?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8464847847639197056/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/02/bal-zomow.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8464847847639197056'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8464847847639197056'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/02/bal-zomow.html' title='bal złomów'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-5420183756725086050</id><published>2012-02-03T23:05:00.002+01:00</published><updated>2012-02-03T23:26:52.021+01:00</updated><title type='text'>strefa urody</title><content type='html'>Mero ogląda mój emerycki kożuch. Tak, mrozy to sprawiły, że wyciągnęłam go z pawlacza u teściów i jakby stało mi się wszystko jedno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stały Czytelnik pamięta, że co roku obiecuję kożuchowi śmierć przez powieszenie na klapie od kontenera PCK.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś między dentystą (co mówi, że o ile nie zacznę teraz jeść orzechów, wszystko się zagoi), a kosmetyczką w związku z jutrzejszym balem, widzę panią w kożuchu tak pięknym, jaki mogła nosić Brigit Bardot lub inna Sophia Loren. Pani za zabiegi na ciele płaci trzysta złotych. Ja, wzruszona do łez po regulacji brwi, pozdrawiam mróz, co sprzyja brakowi opuchlizny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec dnia w ciemnościach wieczoru z mrozu zbieram panią z trójką dzieci, gdy słyszę, że idą na przystanek. Nie wierzę, że można bez auta, śmieję się do niej, gdy jedziemy. Dzieci na koniec jazdy wyznają mi miłość i myślę, że tej radości nie dałaby mi żadna dermabrazja* ani lifting.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;nie mam pojęcia, co to, ale jest w ofercie zakładu kosmetycznego.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-5420183756725086050?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/5420183756725086050/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/02/strefa-urody.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5420183756725086050'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5420183756725086050'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/02/strefa-urody.html' title='strefa urody'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-3202924057688933747</id><published>2012-02-02T10:22:00.001+01:00</published><updated>2012-02-02T10:24:24.454+01:00</updated><title type='text'>minus osiemnaście</title><content type='html'>Mróz wykrawa na szybach auta fantazyjne gwiazdki. Lubię desenie i faktury, mogłabym sprzedawać paniom materiały na sukienki, albo w papierniczym zostać właścicielką największego regału z bristolami. Ewentualnie w pasmanterii wstążki do rąk brać i odmierzać na metry, guziki liczyć i ze świecącymi oczami pakować do pudełek. W bezpiecznym otoczeniu pięknych przedmiotów, jak Alicja w Krainie Czarów, odjąwszy niesympatyczne postaci bohaterów bajki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grzybek skrobie szyby razem ze mną i gdy się ruszamy, to nawet jest przyjemnie, choć rękawiczki, mimo że syberyjsko ciepłe, wydają się za cienkie. Dla Grzybka to szkolenie w związku z jego najnowszym planem zostania strażakiem do zadań specjalnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To miło, że mimo ciężkich warunków pogodowych, taka ilość dekoracji, Doceniam to tym bardziej, jako jedna z niewielu jak się okazuje osób, które kolekcjonują podarte torebki na prezenty tylko dlatego, że ładny wzór i kto wie, do czego się przydadzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dwóch swetrach nie marznę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-3202924057688933747?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/3202924057688933747/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/02/minus-osiemnascie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3202924057688933747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3202924057688933747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/02/minus-osiemnascie.html' title='minus osiemnaście'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-938823902430680703</id><published>2012-02-01T13:56:00.000+01:00</published><updated>2012-02-01T13:56:58.511+01:00</updated><title type='text'>nowe lokum</title><content type='html'>Dziś jestem w zupełnie nowym miejscu, które będzie powielało wpisy stąd ku pokrzepieniu rodzin,&lt;br /&gt;gdy się już w nim zadomowię, ogarnę możliwości bycia "powered by wordpress" (&lt;a href="http://webvilla.pl/" style="color: #990000;"&gt;Grafik Dizajnerka &lt;/a&gt;pomaga mi, jak może, słowem i czynem)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;oraz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;gdy uzyskam akceptację dla swej radosnej jakże twórczości ze strony Fundacji Pomoc Rodzinie, której przynajmniej górna połowa obecnie wymraża się w pustelni na północy kraju, bez prądu, kaloryferów oraz&lt;i&gt; built-in wc.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam &lt;a href="http://okruszynairodzina.wordpress.com/" style="color: #990000;"&gt;TAM&lt;/a&gt;. Na stronę, nie do pustelni, ma się rozumieć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-938823902430680703?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/938823902430680703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/02/nowe-lokum.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/938823902430680703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/938823902430680703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/02/nowe-lokum.html' title='nowe lokum'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-1379389855085490004</id><published>2012-01-30T16:38:00.001+01:00</published><updated>2012-01-30T16:40:51.661+01:00</updated><title type='text'>rwanie</title><content type='html'>&lt;i&gt;Spróbuj także innych naszych smaków!, &lt;/i&gt;głosi napis na torebce z błyskawiczną kaszką manną. A juści, spróbuję na pewno, przez najbliższych kilka dni rozsmakuję się we wszystkich rodzajach kaszek, pod warunkiem że reklamowane&lt;i&gt; kawałki owoców &lt;/i&gt;nie będą zbyt wielkie i nie trzeba będzie ich gryźć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyrwano mi bowiem dzisiaj drugą ósemkę. Ci, co pamiętają&lt;a href="http://okruszyna.blogspot.com/2011/04/wyrwij-dziada.html"&gt; &lt;span style="color: #990000;"&gt;rwanie pierwszej&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, mogą niesłusznie oczekiwać, że i tym razem była to zabawna jednoaktówka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dentysta znieczuliwszy zapytuje, czy już się robi drętwo, i ja odpowiadam zgodnie z prawdą, że ogólnie drętwo jest. Kiedy następnie prosi asystentkę o narzędzie do ekstrakcji, którego nazwy-&amp;nbsp; mimo skrzywienia dokumentalisty - pod wpływem silnych emocji nie zapamiętuję, też jeszcze mam nadzieję, że za trzy minuty będzie po wszystkim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak nic nie dzieje się jak w amerykańskim kinie akcji. Jest tak, jak lubię, gdy jestem widzem, czyli nie dzieje się nic. A potem nagły zwrot akcji: &lt;i&gt;przynieś różyczkę albo szczelinowiec. &lt;/i&gt;I ponieważ mówić nie mam jak, piszę na ekranie telefonu: "piła łańcuchowa?" I pan doktor uśmiecha sie w taki sposób, że wiem, że prawie bingo. Wystękuję jedynie, że wolę różyczkę, ale to temat dla boskiego na Walentynki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dwudziesty minutach piłowania na zmianę z podważaniem jestem już po zabiegu. Gratuluję lekarzowi, że nie zrezygnował w połowie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-1379389855085490004?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/1379389855085490004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/rwanie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1379389855085490004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1379389855085490004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/rwanie.html' title='rwanie'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-6215695780761738527</id><published>2012-01-29T22:19:00.000+01:00</published><updated>2012-01-29T22:19:43.145+01:00</updated><title type='text'>klimatycznie</title><content type='html'>Jestem jak zwykle &lt;a href="http://wiselka2.blogspot.com/2012/01/burza.html"&gt;TU&lt;/a&gt;, jeśli mnie nie ma tu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-6215695780761738527?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/6215695780761738527/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/klimatycznie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6215695780761738527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6215695780761738527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/klimatycznie.html' title='klimatycznie'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-3362771080840506007</id><published>2012-01-28T10:34:00.001+01:00</published><updated>2012-01-28T10:35:48.276+01:00</updated><title type='text'>leniwa sobota</title><content type='html'>Mróz jakby robi sprawom stopklatkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najchętniej nie ruszałabym się z domu bez dobrego powodu. Dzieci podobnie. Chyba że na lodowisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadal siedzę krzywo przy komputerze i zastanawiam się egzystencjalnie, czy jeszcze jedna kawa to dobry sposób na mróz. Najchętniej z serniczkiem, niestety jedynie wirtualnym, bo niczego takiego nie widać w promieniu dziesięciu metrów i nie jest to wina przepalonej żarówki w lodówce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Staję na wadze i widzę, że jej wskazania w czasie są odwrotnie proporcjonalne do tych, które wyświetla dla odchudzającego się Andy'ego. Przestaję się zachwycać jej płaskim nowoczesnym dizajnem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjście po sernik połączyłoby zgrabnie wizualizację drugiej kawy z dobrym powodem do wystawienia nosa na mróz oraz przyspieszonym spalaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe, czym zajęci są Czytelnicy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-3362771080840506007?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/3362771080840506007/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/leniwa-sobota.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3362771080840506007'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3362771080840506007'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/leniwa-sobota.html' title='leniwa sobota'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8193231398760053676</id><published>2012-01-26T16:39:00.000+01:00</published><updated>2012-01-26T16:39:53.901+01:00</updated><title type='text'>co-dzień</title><content type='html'>Od kilku dni gorzej mi idzie z gotowaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to Sąsiedzi z dołu wiele nas uczą. Dla przykładu wczorajszy wieczór spędzam w dziećmi w takim małym acz wygodnym salonie Lego, gdzie za niewielką opłatą składa się zestaw, na jaki tylko ma się ochotę. Więc robimy remizę i dwa wozy strażackie, a sąsiedzi &lt;i&gt;zdanżają&lt;/i&gt; posortować klocki do wielkiego zamku i nawet poskładać basztę i most zwodzony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sąsiadka zaś, ktora jest fizjoterapeutką, rozpoczyna przywracanie mi postawy właściwej człowiekowi, gdy ewolucyjnie oddalił się od małpy. Coraz bardziej wyprostowana i człekokształtna, staram się pamiętać, przy siedzieć prosto nawet przy komputerze. No dobra, przy komputerze nadal siedzę krzywo, ale to tylko kwestia czasu - ogłaszam nam i Wam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I idę robić kotlety, dla odmiany do naleśników i telegrzanek. Na dworze bowiem mróz siarczysty, całe minus trzy. Zabrakło mi warstw odzieży.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8193231398760053676?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8193231398760053676/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/co-dzien.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8193231398760053676'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8193231398760053676'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/co-dzien.html' title='co-dzień'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-4415402955935093318</id><published>2012-01-25T08:44:00.001+01:00</published><updated>2012-01-25T08:44:34.042+01:00</updated><title type='text'>jestem</title><content type='html'>dziś &lt;a href="http://www.wiselka2.blogspot.com/2012/01/zgoda-na-bezbronnosc.html" style="color: #990000;"&gt;TU&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;z kursu klejenia życia w nowej formie przeszłam bowiem o klasę niżej, na zajęcia z zamiatania skorup.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-4415402955935093318?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/4415402955935093318/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/jestem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4415402955935093318'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4415402955935093318'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/jestem.html' title='jestem'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-9062413122228300851</id><published>2012-01-24T21:44:00.001+01:00</published><updated>2012-01-25T08:45:10.611+01:00</updated><title type='text'>feels like -5</title><content type='html'>Prognoza pogody na pasku przeglądarki mówi, że jest -1, ale czuć jakby  -5. To samo mogłabym powiedzieć po tym, gdy wszyscy rozjechali się do  swoich spraw, a ja zabieram się do moich -&amp;nbsp; niedoszłych i zaległych. Po takich dniach cieplarnianych, z tak ogromną ilością bycia ponad posiadaniem i produkowaniem, jest to szok termiczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ZUS-em więc bawię się w podchody nadal, zapominam dziś dla odmiany PESELu Skakanki, ale skoro kara i tak już nałożona (doprawdy zupełnie niedotkliwa), skupiam się na pogawędce z panią w okienku. Pani jest bardzo ciepła, po ciepłym krokiecie w bufecie czuję się zaopiekowana pod względem urzędowym także, gdy z wypiekami (był bowiem i barszczyk) od okienka odchodzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak mogłoby mi życie upływać, na konwersacjach, trzymaniu za rękę, omawianiu, burzy mózgów, planowaniu. Im mniej kwitów i formalności, im mniej usztywnienia i wyników, tym lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie ścigają mnie uczniowie, którym mój styl dydaktyczny tak bardzo się spodobał, że nie przyjmują do wiadomości, że nie wyrabiam godzinowo, i że poza pracą życie obecnie sklecam jak na zajęciach z garncarstwa w nowym kształcie i formie. Więc z czwórką oczekujących coś w końcu muszę postanowić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy postanawiam, jakby się trochę ociepla.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-9062413122228300851?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/9062413122228300851/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/feels-like-5.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/9062413122228300851'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/9062413122228300851'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/feels-like-5.html' title='feels like -5'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-5565825013075751916</id><published>2012-01-23T16:38:00.000+01:00</published><updated>2012-01-23T16:38:16.839+01:00</updated><title type='text'>birthday surprise party</title><content type='html'>Nie wiem, dla przykładu, kiedy ostatnio zdarzyło się Czytelnikom siedzieć po ciemku w pokoju, i czekać. W dodatku w kapeluszu. W dodatku w towarzystwie kilkunastu osób w kapeluszach, peruce Afro, czapkach kolejarskich. W garści ściskających papierowe trąbki. Zupełnie dorosłych, 35+, a i 40+ także.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez dziesięć minut starać się zachować w ciemności milczenie, przerywane przecież salwami tłumionego śmiechu, z punktem kulminacyjnym w momencie, gdy kierowca Waszego gościa po ciemku do Was zagląda i mówi: &lt;i&gt;gość jest w toalecie.&lt;/i&gt; Klęczeć przy choince, by w stosownej chwili zapalić lampki dokręcając żarówkę i zatrąbić na cześć. Gościa, że dodam, również już dawno 35+.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przecież jeszcze parę godzin wcześniej, gdy A bez J odwiedza mnie, widzi dwie suszarki na pranie, w miejscu gdzie potem stół, i góry odzieży wszędzie, na podłodze zaś schnący transparent, z którego lakier samochodowy w barwie turkusu czuć na całe mieszkanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy się bardziej zastanowię, choć nie był to pierwszy mój transparent w życiu i na pewno nie pierwsza szurnięta akcja, jednak&lt;i&gt; per saldo&lt;/i&gt; był to na pewno first-time-ever.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że nie ostatni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-5565825013075751916?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/5565825013075751916/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/birthday-surprise-party.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5565825013075751916'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5565825013075751916'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/birthday-surprise-party.html' title='birthday surprise party'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-4717325695144874825</id><published>2012-01-22T21:49:00.000+01:00</published><updated>2012-01-22T21:49:05.098+01:00</updated><title type='text'>długi weekend</title><content type='html'>Przepraszam za długie milczenie. To z powodu świąt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta były lokalne. Biorąc pod uwagę, że liczy się każdy dzień, a święta dzieją się tam, gdzie ludzie otwierają drzwi, serca, podejmują wspólne działanie i mówią sobie ważne rzeczy, razem się śmieją, płaczą i obmyślają plany zmian, dni świąteczne mogą występować znacznie częściej niż kilka razy do roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście nie codziennie, bo zatracilibyśmy ich smak. Choć z drugiej strony - ilekroć uda się zrobić coś w poprzek izolacji i samotności, wyjść poza schematyczność codziennych pretensji i roszczeń, podobno dzieje się coś w rodzaju świąt i to nie byle jakich*.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię takie święta. Nie powodują ociężałości z przejedzenia, a człowiek czuje się dużo bogatszy i wyposażony w narzędzia walki z marazmem nawet najbardziej deszczowego poniedziałku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;a href="http://wiselka2.blogspot.com/2012/01/wtedy-jest-boze-narodzenie.html"&gt;TU&lt;/a&gt; więcej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-4717325695144874825?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/4717325695144874825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/dugi-weekend.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4717325695144874825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4717325695144874825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/dugi-weekend.html' title='długi weekend'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-3946831251660036022</id><published>2012-01-18T23:30:00.001+01:00</published><updated>2012-01-19T00:07:14.228+01:00</updated><title type='text'>niezbędnik</title><content type='html'>Skakankę na obóz skautowski pakuję. W tym czasie boski po drodze kupuje jej suchy prowiant jak na wojnę w systemie okopowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczynam późno, bo późno podjęta decyzja, że rekonwalescentka dziś jeszcze na antybiotyku jest w stanie jechać. Ale dwie koleżanki pojadą tylko z nią, co jednak stanowi jakąś presję, i przechyla szalę na &lt;i&gt;tak.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze nigdy w życiu nie spakowałam tak małego plecaka na żaden wyjazd. Gdyby jakaś przemiła drużynowa zrobiła mi listę przed, może w końcu zdarzyłby się cud samoograniczenia w kwestii rzeczy uznawanych przeze mnie za niezbędne. Przypominam sobie zeszłoroczne wakacje na wsi, gdzie zabraliśmy całe nasze mieszkanie, a to, co nie zmieściło się w aucie, boski Andy i ja na zmianę dowoziliśmy pociągiem przy okazji wypadów do miasta i z powrotem na wieś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze doprasuję mundur. Skakanka mówi, &lt;i&gt;nie pakuj mi mamo jaśka, bo ostatnio reklamówka z nim się zgubiła i trzeba było długo szukać w autokarze.&lt;/i&gt; Szukając peselu córki do zgód i zaświadczeń znajduję zaległe i niedostarczone do ZUS-u L4 na dziecko. Podejrzewam, że przeterminowane i zastanawiam się, ile miałam dni na dowóz do w.w. placówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak wiele rzeczy w moim życiu jest niedoszłych, że powstałoby z nich ponadwymiarowe CV.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-3946831251660036022?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/3946831251660036022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/niezbednik.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3946831251660036022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3946831251660036022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/niezbednik.html' title='niezbędnik'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-5632559220837197631</id><published>2012-01-17T22:44:00.000+01:00</published><updated>2012-01-17T22:44:38.719+01:00</updated><title type='text'>inne zjawiska atmosferyczne</title><content type='html'>Do podróżowania po mieście zdałaby się amfibia. Autem trzeba po prostu trochę wolniej. Punkt krytyczny osiągam, gdy przemakają mi buty i spodnie do kolan (zjawisko kapilarności można by obciążyć winą). Ratuje mnie pomidorowa z czosnkiem i sucha zmiana odzieży. Boski wieczorem postanawia biegać, i mówię, wiesz, w sumie fajne powietrze jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Echem się niosą we mnie jeszcze wszystkie dzisiejsze rozmowy. Pozdrawiam uczących się pilnie i walczących z reformą NFZ, jak również wszystkich posiadaczy zepsutych aut oraz wychodzących wieczorem na zakupy pod dom. Miło się spotkać, uderzyć w mit betonowej pustyni miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem w ciszę się zanurzyć, jak w śnieg, o którym &lt;a href="http://wiselka2.blogspot.com/2012/01/snieg.html"&gt;TU&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-5632559220837197631?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/5632559220837197631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/inne-zjawiska-atmosferyczne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5632559220837197631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5632559220837197631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/inne-zjawiska-atmosferyczne.html' title='inne zjawiska atmosferyczne'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-2495128403455799069</id><published>2012-01-16T19:04:00.000+01:00</published><updated>2012-01-16T19:04:50.791+01:00</updated><title type='text'>pełny sukces</title><content type='html'>&lt;i&gt;Mamo, pójdziemy do kina?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nauczona, że warto się zapytać w podobnej sytuacji, &lt;i&gt;dlaczego właściwie 'nie'&lt;/i&gt;?, odpowiadam: &lt;i&gt;no pewnie.&lt;/i&gt; Bo ferie, bo choroba, która trochę izoluje, bo warsztat nasz pracy rozłożony i Skakanka ramię w ramię ze mną robi swoje własne projekty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc mówię, &lt;i&gt;no pewnie&lt;/i&gt;, choć bezpieczniej byłoby już nic do napiętego grafiku nie dokładać, i obmyślam misterny plan, jak Jason Bourne gdy podjął swą krucjatę, gdzie A zazębia się z B, a B z C. Bo przed kinem można zostawić auto na myjni, rzeczy w pralni, i jeszcze parę kwestii zlecić w punkcie usługowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płynnie przechodzimy od A do C i spokojnie udajemy się do sali kinowej pasażu handlowego, z wykupionym pół godziny wcześniej biletem. Idziemy dziarskim krokiem podskakując nieco. I wtedy przypominam sobie, że na gazie została zupa.&lt;br /&gt;Dzwonię do boskiego Andy'ego. Boski Andy wsiada na rower i jedzie. Pod dom dostaje się, ale nie ma kluczy. Przyjeżdża do kina. Ja o tym niestety nie wiem, gdyż zgodnie z zasadami &lt;i&gt;savoir vivre'u &lt;/i&gt;ściszyłam telefon. W końcu dzwonię, Andy wchodzi na salę kinową, klucze przejmuje i jedzie do rzeczywiście gotującej się zupy, oraz z powrotem do pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę wtedy sobie, to ten historyczny moment, gdy mój Mąż, który nigdy nie krzyczy i żadna sytuacja awaryjna nie zaćmiewa jego trzeźwego myślenia, wreszcie mi wygarnie. Bo klucze odbierał ode mnie z zaciśniętymi zębami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy przychodzi sms od Boskiego. "Ale to dobrze, bo miałem 60 minut więcej ruchu". Postanawiam go ubezpieczyć na wypadek kradzieży. Jest to bowiem egzemplarz jedyny w swoim rodzaju.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-2495128403455799069?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/2495128403455799069/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/peny-sukces.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2495128403455799069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2495128403455799069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/peny-sukces.html' title='pełny sukces'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8439245655091742781</id><published>2012-01-16T10:32:00.000+01:00</published><updated>2012-01-16T10:32:21.968+01:00</updated><title type='text'>team work</title><content type='html'>Ostatnio zajęta bardzo ludźmi, w tym również Skakanką, która okazuje się być nie aż tak chora jak asekuracyjnie zdiagnozowała pani doktór, jakby mniej piszę. Z niepokojem myślę o Czytelnikach, gdy rozczarowani widzą, że u Okruszyny nic nie słychać znowu. Okruszyna zaś łapie sen, na który ostatnio przypada statystycznie mniej godzin niż wcześniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc dziś o ludziach. Na przykład niektórzy mają &lt;i&gt;angel skills&lt;/i&gt;. AodJ dajmy na to w newralgicznym punkcie dzwoni, o siódmej coś z rana, czy nam wziąć Grzybka do przedszkola, skoro Skakanka choruje. A potem jeszcze odebrać. Albo Mero. Przez telefon stawia diagnozę pomyślniejszą niż ta pierwsza w centrum usług na dachu Wrocławia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarza się też, jak w każdym zespole, że na ostatniej prostej pracy nad jakimś projektem, usłyszy się: "ale właściwie po co my to robimy?". Jakże wdzięczna jestem Kokosowi, tacie Jadwini, że kiedyś na proseminarium, gdy wyjechałam z czymś podobnym, powiedział: &lt;i&gt;za coś takiego w okopie dostałabyś kulkę w łeb.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zamierzam oczywiście do nikogo strzelać. Przypominam jednak sobie, że podobnie zagrzewające do działania słowa padały w ramach projektu "zrób lampion przeciwogniowy", o którym było tu bardzo dużo. Ale może to po prostu taka droga do pełnej odporności.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8439245655091742781?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8439245655091742781/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/team-work.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8439245655091742781'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8439245655091742781'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/team-work.html' title='team work'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-3701848190581461209</id><published>2012-01-12T14:13:00.000+01:00</published><updated>2012-01-12T14:13:33.945+01:00</updated><title type='text'>always look on the bright side</title><content type='html'>Udaje się nam o wiele więcej, niż się spodziewałam rano, w czasie marudzenia Aniołowi Stróżowi a propos wszystkich &lt;i&gt;missions impossible&lt;/i&gt; do załatwienia. Ale jest miejsce u pediatry, która z dezaprobatą zagląda w gardło Skakanki i orzeka, co podejrzewać zaczęłam wczoraj: angina nadzwyczaj ropna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Antybiotyku w aptece nie ma za sprawą rewolucji w NFZ. Z przewieszoną przez ramię córką szukam dalej i jakże się cieszę, gdy znajduję i nie muszę fatygować DorotyHonoraty z sieci aptek na Opolszczyźnie. Zawiesinę w domu mieszam zgodnie z ulotką "zrób to sam". Pustej lodówce chcę zaradzić zdalnie e-zakupami. I dowiaduję się, że chleb będziemy mieć już między 20-22:00. Burczenie w brzuchu popijam rosołem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda, że&lt;i&gt; Piotr i Paweł&lt;/i&gt; nie mogą mi wraz z zakupami dostarczyć Grzybka z przedszkola, w porze znacznie wcześniejszej niż wyżej wymieniona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodam, że jest to dzień, gdy chciałam do końca przetłumaczyć pale. Zajmuję się jednak - jak pracownik kontroli lotów - zdalnym naprowadzaniem i uruchamianiem trybu awaryjnego anginy, z całą zmianą aranżacji grafików na najbliższe trzy dni. Że o opłakiwanym przez Skakankę obozie skautowskim nie wspomnę. Mimo to, naprawdę dobrze jest.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-3701848190581461209?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/3701848190581461209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/always-look-on-bright-side.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3701848190581461209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3701848190581461209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/always-look-on-bright-side.html' title='always look on the bright side'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8496889020824292946</id><published>2012-01-11T16:35:00.000+01:00</published><updated>2012-01-11T16:35:19.111+01:00</updated><title type='text'>braciszkowie skrzydlaci</title><content type='html'>Nie piszę, bo rysuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak łatwo odrywam się od&lt;i&gt; everyday routines&lt;/i&gt;, że boję się, iż jakiś tajny współpracownik na mnie w końcu doniesie gdzie trzeba. Przecież pora dorosnąć. Wycinanki ludowe to nie zajęcie w obliczu nieuniknionych faktów życia, jak na przykład czterdziestka w perspektywie kilku zaledwie lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dentyście, do którego się umawiam na rwanie drugiej ósemki, mówię:&lt;i&gt; bo, panie doktorze, jestem dorosła i w końcu pora przyjąć to do wiadomości.&lt;/i&gt; Doktor patrzy na mnie tak, jakby sam miał ten sam problem, co my z boskim Andym - wplątani w ZUS-y, AC i OC, faktury i konta, jak dzieci w za duże ubrania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A mimo to nie przyjmuję do wiadomości i nie wiem, czy kiedyś będę poważna. Dziś Skakanka mówi po raz pierwszy w życiu:&lt;i&gt; jesteś najlepszą mamą na świecie*&lt;/i&gt;. A przecież lekko szurnięta, a przecież pozwalam dzieciom czasem zjeść kolację na podłodze i w dziedzinie sprzątania nie zanosi się na żadną wielką reformę. Mimo że naprawdę chciałam wypadać coraz lepiej. Cieszą mnie za to ludzie i za każde spotkanie dziękuję Niebu jak za dobre plony. I tylko nie wiem, ile jeszcze wypada używać tej beztroski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;*Mero, do dzisiaj to miejsce było zarezerwowane w jej rankingu dla Ciebie. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8496889020824292946?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8496889020824292946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/braciszkowie-skrzydlaci.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8496889020824292946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8496889020824292946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/braciszkowie-skrzydlaci.html' title='braciszkowie skrzydlaci'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8194874412670594937</id><published>2012-01-10T22:41:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T22:41:38.371+01:00</updated><title type='text'>zanurzeni</title><content type='html'>Pada. To najbardziej rozpadany styczeń, jaki pamiętam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie padają także.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwłaszcza wstawanie po ciemku jawi się najwyższym heroizmem dnia codziennego. Jeszcze ciągle chciałabym być szybka jak ZygZak McQueen. Wychodzi bardziej Żółw Franklin i ciągle więcej chcę niż mogę. Z Boskim wpadamy na siebie rano półprzytomnie, w niemej solidarności wobec braku sił do mobilizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Mero wyjaśniamy dziś Adze od J zasady jedzenia lodów na śniadanie, wraz z czekoladą deserową u Wedla. Uczy się opornie i wybiera cappuccino. Jest bowiem kilka prędkości uczenia się. Przyglądamy się we trzy procesom ewolucji, widząc, że postęp nieczęsto przybiera formę rewolucyjną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorka Wieczornego kaszląc okropnie pyta listem, czy kupiłam już pamięć zewnętrzną. Momentami boję się o swoją i myślę, przydałaby się taka, ale żeby można było w torebce, i niech jest kompatybilna z kalendarzem, zakupami i praniem. Autorka mówi, że w torebce lepiej nie. Zostaję skazana na własną.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8194874412670594937?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8194874412670594937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/zanurzeni.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8194874412670594937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8194874412670594937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/zanurzeni.html' title='zanurzeni'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-5189460035668519246</id><published>2012-01-09T22:03:00.000+01:00</published><updated>2012-01-09T22:03:07.532+01:00</updated><title type='text'>odległości</title><content type='html'>I myślę: po co dawałam modem do naprawy. Dostałam zastępnik, który śmiga jak TGV Paryż-Lion.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co prawda teraz spraw bez liku i nad pocztą mailową tracę już zupełnie wszelką kontrolę - i tu przepraszam oczekujących na odpowiedź, bo to nie jest tak, że ja nie pamiętam. Mnie się po prostu przypomina regularnie off-line, jak to dla przykładu, by zapłacić dzisiaj ZUS.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to niezwykły czas błądzących listów elektronicznych i wiadomości oraz pomylonych adresatów i mimo że trochę nie ogarniam, przecież cieszę się na ów renesans słowa pisanego. Nie wiem, jak Aga od J, która dziś postanowiła wyrzucić komputer - a przecież niesłusznie. Popełniła jeden z najlepszych listów świata, w którym nie było cienia fasadowości czy udawania. A że doszedł dziś nie tam, gdzie zamierzano, tym lepiej. To o niebo lepsze niż wystylizowane akapity. Bo przez te wszystkie frazy możemy otoczyć siebie szczelnym parawanem i potem szukać, gdzie właściwie bije serce - między "witam" i "pozdrawiam".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żal mi tylko, że z tyloma bliskimi ludźmi nie mieszkamy na jednej ulicy i nie wylegamy na odrapane ganki, i nie rozmawiamy tak po prostu, gdy nasze dzieci grają w klasy, i nie załatwiamy face-to-face, ale ciągle przez parkany i płoty technologii, przez brak czasu, brak informacji zwrotnej. Ale jeszcze ciągle szukamy (po)rozumienia, to dobry symptom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sąsiedzi z dołu piszą za to, że w sieci widzieli nas na filmie z Orszaku Trzech Króli. Dlatego zeszłam na dół pokazać im się zupełnie na żywo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pozdrowieniami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-5189460035668519246?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/5189460035668519246/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/odlegosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5189460035668519246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5189460035668519246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/odlegosci.html' title='odległości'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-6637604029535464649</id><published>2012-01-08T09:38:00.000+01:00</published><updated>2012-01-08T09:38:07.839+01:00</updated><title type='text'>wieczór wspomnień</title><content type='html'>Boski Andy wczoraj, gdy po całym dniu wspólnego sprzątania, pada, mówię: &lt;i&gt;o nie&lt;/i&gt;. Ustępstwo moje bowiem na rzecz przyznania pierwszeństwa sprzątaniu - co nazwać by można zdradą wypracowanych w pocie czoła ideałów - ma swoje granice. Więc mówię:&lt;i&gt; z żoną jeszcze nie gadałeś&lt;/i&gt;. Boski mruczy, że it's too late, ale jakby to powiedzieć: mnie to nie obchodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy staje się rzecz niesłychana. Boski mówi, &lt;i&gt;pokażę ci co znalazłem podczas wielkiego remanentu&lt;/i&gt;. Boski bowiem wczoraj posortował połowę swojego życia ukrytego w papierach. I przynosi w teczce. Nie tylko nasze wspólne zdjęcia z podstawówki, ale moje do niego kartki i listy z czasów wczesno-nastoletnich. Maczkiem zapisane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzrusza mnie na przykład ta, gdzie piszę: "Wiesz, myślę że oprócz przyjaźni łączy nas więź intelektualna - nie uważasz?". Bowiem była to przyjaźń niezwykła, z tych kartek sobie przypominam. Słuchaliśmy Listy Przebojów Trójki, uczyliśmy się grać na gitarze, przyswajaliśmy - na miarę możliwości tamtych czasów - języki obce, spotkaliśmy się na festiwalu piosenki wszelakiej, a w głowach kotłowało się od odkryć i przemyśleń. No i pisaliśmy do siebie. Bez patosu, za to z ogromnym humorem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja jestem uboższa o tę korespondencję, gdyż przed wstąpieniem do zakonu wszystko spaliłam. Ale pamiętam radość, gdy przychodziły w liceum te drobnymi szlaczkami zapisane kartki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takiej przyjaźni szczenięcej życzę z całego serca naszym dzieciom, o ile w dzisiejszych czasach w przyrodzie się jeszcze zdarza.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-6637604029535464649?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/6637604029535464649/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/wieczor-wspomnien.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6637604029535464649'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6637604029535464649'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/wieczor-wspomnien.html' title='wieczór wspomnień'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-2878462335726174226</id><published>2012-01-07T18:21:00.001+01:00</published><updated>2012-01-07T18:22:03.578+01:00</updated><title type='text'>głodni i spragnieni</title><content type='html'>Wjeżdżam ślimakiem do galerii handlowej w pobliżu, i sznur aut za mną, przede mną i z naprzeciwka. Nie wiem, czy wyprzedają słonie i żyrafy w trakcyjnej cenie, czy może rzucili telewizory plazmowe z AC i OC gratis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zepsuty modem panu w punkcie operatora przedstawiam i pan mnie odsyła z kwitkiem, bo urządzenia zastępcze akurat wyszły. A przecież trzy tygodnie zbierałam się do zrobienia czegoś celem polepszenia swej &lt;i&gt;connectivity&lt;/i&gt;. I nie mam już siły odbierać maili anteną z balkonu, w jedynym punkcie przy stole, gdzie zasięg dociera, by zaraz potem zniknąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytam ekspedientki, skąd tyle ludzi. Wczoraj było nieczynne, odpowiada. Aha. Czyli detoks nie zadziałał, myślę, ale zrodził jeszcze większy przymus kupowania. Jadę do drugiej galerii, do drugiego serwisu operatora, i tam też przyjechali wszyscy. Biorę lody gałkowe w nagrodę za pomyślne załatwienie sprawy; mijając witryny,&amp;nbsp; manekiny z pustym wzrokiem oraz ludzi z torbami zastanawiam się, czy ci ostatni są szczęśliwi także po powrocie do domu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-2878462335726174226?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/2878462335726174226/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/spragnieni.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2878462335726174226'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2878462335726174226'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/spragnieni.html' title='głodni i spragnieni'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-3856558187214030096</id><published>2012-01-04T18:47:00.000+01:00</published><updated>2012-01-04T18:47:27.214+01:00</updated><title type='text'>ach śpij, bo właśnie</title><content type='html'>O konkluzjach i efektach noworocznej fiksacji piszę &lt;a href="http://wiselka2.blogspot.com/2012/01/masz-wiadomosc.html" style="color: #cc0000;"&gt;TU.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam zwłaszcza Czytelników zarywających noce. Nasz dentysta też miał postanowienie, żeby wcześniej chodzić spać, mówił dziś znad bormaszyny, pod którą dzielnie leżała Skakanka. Ja dziś już nic nie postanawiam, po prostu odkładam wszystkie ważne sprawy, zanim padnę lub zamienię się w zołzę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spokojnych snów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-3856558187214030096?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/3856558187214030096/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/ach-spij-bo-wasnie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3856558187214030096'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3856558187214030096'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/ach-spij-bo-wasnie.html' title='ach śpij, bo właśnie'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-2920083896278042493</id><published>2012-01-03T23:11:00.000+01:00</published><updated>2012-01-03T23:11:11.707+01:00</updated><title type='text'>kup teraz</title><content type='html'>Brat Bliźniak odfrunął za kanał La Manche. Skazani jesteśmy coraz bardziej na pamiętanie siebie w wersjach coraz bardziej odległych od dzisiaj i jak tak dalej pójdzie, na starość zachowamy jedynie wspomnienia z piaskownicy. Choć mam nadzieję na jakiś nagły zwrot akcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Listwy bocznej podwozia nie mam już wcale, zamiast niej - wyszczerzone w szerokim uśmiechu śruby. To bardzo dobrze, bo gdy zostawiłam auto otwarte pod domem, nikt go nie ukradł, a nawet nie próbował. Boski Andy, który samochodem tak zręcznie na okazję wizyty u Teściów manewrował, że szkoda i ubytek pozostały niezauważone (a moje umiejętności - nieskomentowane), mówi, że na &lt;i&gt;alledrogo&lt;/i&gt; widziano takie listwy za stówę. Nie mam jednak wprawy w kupowaniu części zamiennych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Absolutnie nie dochodzę do siebie jeszcze po sylwestrze, nieprzytomność moim towarzyszem drogi, na której gęsto od &lt;i&gt;things-to-do&lt;/i&gt;. Aga od J też dziś się słania, może nawet wiele bardziej ode mnie - i wstyd powiedzieć, to jakaś pociecha. Bo wcześniej wstała. A Mero jeszcze dała radę na łyżwach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrej nocy i rześkiego poranka (choć bez kubła wody na głowę).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-2920083896278042493?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/2920083896278042493/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/kup-teraz.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2920083896278042493'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2920083896278042493'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/kup-teraz.html' title='kup teraz'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-877215570064515725</id><published>2012-01-02T12:02:00.001+01:00</published><updated>2012-01-02T12:07:01.587+01:00</updated><title type='text'>na początku był chaos</title><content type='html'>Nie wiem, nie wiem, jak to się stało, że w poniedziałek nowego roku, gdy wszyscy idą do swoich spraw, ja zostaję z pejzażem po feryjnym tsunami. Nie wiem, w co ręce włożyć, natomiast przyszło mi do głowy, że&amp;nbsp; mogłabym  płaszcz narzucić, na palcach w stronę progu się przemieścić, by mnie pranie nie nakryło. W rękę włożyć granat, odbezpieczyć i subtelnie wrzucić do mieszkania, zamykając za sobą drzwi. W nadziei, że wielki wybuch spowoduje samoistne uporządkowanie się materii, według planu, który wcześniej zostawiłabym w skreślonych paru słowach na stole w naszym living roomie. Ale przecież z syntezą u mnie gorzej niż z analizą nie od dzisiaj, skazana więc jestem na chaos.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faktury rozsyłam, choć nadal nie cenię swojej pracy tak, jak by należało w kapitalistycznych naszych czasach. Z postanowień noworocznych na dziś naprędce muszę sklecić tylko jedno: by nie popaść w załamanie nerwowe, gdy z ambitnych planów gospodarczych zupełnie nic nie wyjdzie. Bo na taki wynik się zanosi. Z jednego oka łzę wycieram wraz z makijażem i czekam na rozwój wypadków. Wypadki zaś rozwiną się w stronę prania lub sprzątania bez widocznego efektu, bo na resztę nie starczy z całą pewnością czasu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-877215570064515725?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/877215570064515725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/na-poczatku-by-chaos.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/877215570064515725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/877215570064515725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/na-poczatku-by-chaos.html' title='na początku był chaos'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-423006845473764107</id><published>2012-01-01T16:51:00.000+01:00</published><updated>2012-01-01T16:51:38.550+01:00</updated><title type='text'>sylwestrowe pisanki</title><content type='html'>Gdyby nie towarzystwo, uznałabym, że w Sylwestra należy się położyć wcześniej spać i witać Nowy Rok z werwą, która jest nieodzowna do tego, by wcielić w życie wszystkie świetne pomysły na to, by codzienność działała jak odrzutowy samograj. Lub jak mówią inni, tak zwane postanowienia noworoczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fajerwerki gdy spadają wczoraj u A&amp;amp;J za płotem, myślę, że nadal tej radości nie rozumiem. Tej ekscytacji, tych wiwatów, gdy powinniśmy intensywnie odkrywać, jak łapać każdy dzień, póki jest czas. Cieszę się, że jesteśmy, że herbata, że pepsi w kieliszku, mimo że nie da się nią za grosz podchmielić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakoś przeżywam nawet burzę mózgów, która zrywa się po drodze, a ja tak źle znoszę nagłe wyładowania atmosferyczne.Pomysły jedne przez drugie się sypią jak z podartej pierzyny, jak również veta dla moich świetnych i odważnych pomysłów. Jacek-od-A mówi mi "nie wtrancaj się" i czuję się tak bardzo obdarowana nowym pełnym wdzięku słowem do kolekcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aga-od-J częstuje bigosem bez bigosu i podrzuca mi pomysł na działalność gospodarczą - produkcja trumien decoupage. W głowie mam już nawet stosowne wzorki. W ramionach Georgiany lśni jak gwiazda betlejemska trzymiesięczna M, i jak mi blisko do niej w jej absolutnie obojętnym stosunku do sylwestrowego szału. Doktor J ma na głowie brylantynę po raz pierwszy w życiu, Żona go bowiem tak urządziła, i nalegam na zdjęcie do portalu znanylekarz.pl. Nie udaje się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z boskim Andym życzymy sobie bez słów, doskonale bowiem wiemy, o co nam chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jak było na Sylwestra dowiemy się z bloga&lt;/i&gt;, rzuca ktoś. &lt;i&gt;Kiedy go w końcu zamkniesz?&lt;/i&gt; zapytuje George, który przecież i tak nie czyta. Biegli rewidenci tak mają. Ale ktoś musi liczyć, by pisać mógł ktoś.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-423006845473764107?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/423006845473764107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/sylwestrowe-pisanki.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/423006845473764107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/423006845473764107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2012/01/sylwestrowe-pisanki.html' title='sylwestrowe pisanki'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-4059691210396629344</id><published>2011-12-31T11:30:00.003+01:00</published><updated>2011-12-31T11:33:30.953+01:00</updated><title type='text'>linia zmiany daty</title><content type='html'>Taki dzień, kiedy powinno się obłożyć twarz błotem z dodatkiem alg, potem zmyć, wyklepać i posypać złotem w nadziei, że jak się człowiek dobrze zakonserwuje, przechodzenie starego roku w nowy mu bardzo nie zaszkodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie poważałam Sylwestra, stały Czytelnik zapewne pamięta. Przez przypadek w tym roku dziś odbieram od krawcowej kieckę z tafty. Tę samą, co ją miałam sama uszyć rok temu, ale pomysł na bal był przebierany, więc szyłam przebranie z lat siedemdziesiątych. Potem tafta była zasłoną na spektaklu u Skakanki w szkole, i zegar na niej wisiał w zamku królewicza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś chciałabym tylko, by wskazówka spokojnie przeszła w kolejną datę, w bliskim i przyjaznym towarzystwie, z którym jeszcze tyle planów. Oboje z boskim Andy'm nie czekamy na fajerwerki, bardziej chyba na wiosnę. A. Boski jeszcze czeka na swojego starego walkmana - żeby się znalazł. Zakupił bowiem w cenie kolekcjonerskiej kasety magnetofonowe vintage do nauki języków bardzo obcych. I plan ma taki, że od pierwszego stycznia szlifować będziemy każdego dnia tygodnia inne narzecze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to nasz niezrealizowany plan od pierwszego dnia po ślubie. Chyba nie mogliśmy do tej pory ustalić jednego zestawu wish-listy. Czy w poniedziałek niemiecki, we wtorek francuski, a w środę rosyjski, czy też włoski dla początkujących. Może do emerytury uzgodnimy, oby pamięć nadawała się jeszcze do nauki słówek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-4059691210396629344?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/4059691210396629344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/linia-zmiany-daty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4059691210396629344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4059691210396629344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/linia-zmiany-daty.html' title='linia zmiany daty'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-4846616996440853786</id><published>2011-12-30T22:55:00.000+01:00</published><updated>2011-12-30T22:55:47.618+01:00</updated><title type='text'>zaginiona</title><content type='html'>Nie wiem, czy to z powodu informacji zamieszczonej tu poprzednio dowiedziano się, że u nas ferie świąteczne, ale dziś gromada dzieci zwiększa się w porywach do sześciu. Jestem zachwycona, czekam nawet, co wydarzy się jeszcze i kto jeszcze zadzwoni, że podrzuci nam dzieci, skoro u nas już tyle, i chochlą zupę dzielę na talerze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem gubię w trasie z Bratem Bliźniakiem połowę listwy od podwozia.* Wystają nieciekawie śruby. Nie sądziłam, że moje utylitarne podejście do auta (ma mieć cztery koła i jeździć) może zostać wystawione na próbę. Choć bardziej spodziewam się burzy z piorunami na widok Teścia. A ściśle rzecz biorąc, Teścia na widok szkody. Bo Teścia bardzo bolą szkody poniesione przez duże i małe AGD - gdyby sprzęty potrzebowały empatii, byłby doskonałym terapeutą, współczującym świadkiem rażących zaniedbań. Zresztą potrafi naprawić wszystko, z suszarką do włosów włącznie, z czego garsciami korzystamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może zalepię szkodę plastrem, choć spodziewam się, że w takich formatach nie sprzedają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;*boski Andy mówi, że zgubiłam już wczoraj&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-4846616996440853786?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/4846616996440853786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/zaginiona.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4846616996440853786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4846616996440853786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/zaginiona.html' title='zaginiona'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-5258190280495009387</id><published>2011-12-29T21:43:00.001+01:00</published><updated>2011-12-29T21:55:34.995+01:00</updated><title type='text'>nie ma nas</title><content type='html'>Zbliżający się koniec roku zastaje mnie w okolicznościach domowych, z coraz większą ilością dzieci. Ferie świąteczne to bowiem dobry czas na zbieranie dzieciaków w brykające stada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć przecież nadal autem bywam, tu i tam. Zwłaszcza cenię sobie możliwość rozpędzenia się, od czasu do czasu, i zmiany pasa ruchu za jednym mignięciem kierunkowskazu. W tym sensie z miastem się zrosłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po chwilach drobnych szaleństw, mieszczących się wszakże w granicach przepisów ruchu drogowego, przychodzą kolizje z martwą naturą. W nieprzeniknionych ciemnościach wokół ośrodka rehabilitacyjnego, gdzie wiozę Grzybka, znowu wjeżdżam na coś. Na szczęście to nie wystający do wysokości kolan słupek bez odłamanej reszty trzepaka, który rozprułby podwozie na dwoje i mielibyśmy dodatkowy otwór wentylacyjny. To tylko kiepsko wykarczowane drzewka. Przerywają na pół listwę przy podwoziu tak, że się całkiem odspaja i niemal szura po ziemi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zżymam się na widoki rychłej wizyty u mechanika. Denerwuje mnie bardzo to, że wokół umieszczonego w obskurnym podwórku ośrodka - także dla dzieci ciężko niepełnosprawnych, nie tylko "z wyzwaniami" jak Grzybek - nie ma oświetlenia. Ale przecież tak to społecznie działa: czego nie widać, tego nie ma. Lepiej więc nie doświetlać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-5258190280495009387?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/5258190280495009387/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/nie-ma-nas.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5258190280495009387'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5258190280495009387'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/nie-ma-nas.html' title='nie ma nas'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-6513213254313438519</id><published>2011-12-28T22:17:00.001+01:00</published><updated>2011-12-29T21:08:29.294+01:00</updated><title type='text'>chez soi</title><content type='html'>- Ale dlaczego właściwie nie jadacie razem z dziećmi? - zapytuje Pietruszka z żoną, Yolą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tłumaczę się gęsto, a właściwie podaję wszystkie racjonalizacje, względy żywieniowe i grafiki. Mogłabym te powody mnożyć, dla których stół, tak często założony pracami ręcznymi, nie jest właściwie żadnym &lt;i&gt;meeting place&lt;/i&gt;, chyba że mamy gości - tych na szczęście ostatnio coraz więcej. A przecież wiem. Wiem, że wystarczy drobna korekta priorytetów i stół mógłby spełniać jakąś rolę społeczną, skoro w końcu i tak wszyscy jemy - nawet jeśli każdy co innego. Niekoniecznie by trzeba w kuchni na stojąco, albo na pralce przy porannej kawie. Może zresztą wspólne posiłki zmniejszyłyby zakres wariacji w menu i czasu przeznaczonego na gotowanie każdemu czego innego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Musisz wypuścić żonę z kuchni - Pietruszka uśmiecha się do Andy'ego, któremu mina jakby rzednie, choć przecież jakoś się trzyma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Yola i Pietruszka. Przy naszym stole z tak daleka. Trzy lata temu dwa tygodnie pobytu w ich domu we Francji były praktycznym szkoleniem, czym jest życie rodzinne. Najpierw po prostu się tam świetnie czuliśmy. Potem u boku Yoli zobaczyłam, że pasja i radość w kuchni sprzyja nie tylko zdrowiu, ale ubogaca smak. Następnie okazało się, że obok siebie może być dzika radość, solidarność w obowiązkach i różnica zdań, która nie przeradza się w otwarty ogień. Oraz &lt;i&gt;nicnierobienie&lt;/i&gt;, dużo muzyki, wspólne składanie klocków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze nam tam było. Dobrze nam było razem dzisiaj. Czujemy, że jeszcze wiele moglibyśmy od nich zapożyczyć, poza smakołykami z ciasta francuskiego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-6513213254313438519?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/6513213254313438519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/chez-soi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6513213254313438519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6513213254313438519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/chez-soi.html' title='chez soi'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-7154903370124116383</id><published>2011-12-27T22:32:00.001+01:00</published><updated>2011-12-29T21:10:28.913+01:00</updated><title type='text'>pociąg kończy bieg</title><content type='html'>Więc boski Andy spełnia swoje marzenie, by spełnić marzenie Grzybka, o którym tenże jeszcze nie wie, że je miał, i pokazać prawdziwe parowozy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedziemy więc. Nic, że osiem stopni oraz aura taka, że gdyby określenie "zupa ze ścierki" (używane onegdaj przez mojego Tatę odnośnie jedzenia stołówkowego) oznaczało nie smak, lecz wizję, to właśnie ono najlepiej ilustrowałoby kolor nieba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzeum jakby wyjęte z minionej epoki, choć przecież jako córka kolejarza bieżące problemy kolei trochę znam. Więc kilka imponujących parowozów. Brodę do góry wyciągam, by spojrzeć powyżej koła jednego z nich, i nadal jestem od tego koła mniejsza. Wchodzimy z dziećmi do niektórych maszyn, choć wyglądają na grożące zawaleniem. Niektóre po prostu nie tyle są zardzewiałe, co same są rdzą. A mają po sto, a nawet po niemal dwieście lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Absolutnie jednak największe wrażenie robi na mnie ekspozycja wagonów bydlęcych z tabliczką "Rola kolei w przesiedleniach". Jedyny otwarty na oścież nie ma stopnia i nie da się wejść. Inne otworzyć próbujemy. Muszę bowiem. Muszę bowiem - na obcasiku ze skórki, a płasczu niczym Mary Poppins, z szalem dwukilometrowym ciepłym w najbardziej kolorowe na świecie paski oraz w kapelutku zimowym z brylantem (no dobra, szkiełkiem) wielkości Koh-I-Noor albo Cullinana II* - muszę tam, zawstydzona swoją sytością, wejść. Usiąść na podłodze. Wyobrazić sobie. Poczuć, co oni czuli i poczuć, jak mi dobrze - gdybym jednak zapomniała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapytuję pana z obsługi muzeum, czy te wagony naprawdę przesiedlały. Mówi, &lt;i&gt;proszę pani, one mają wybite niemieckie numery, to wagony z lat trzydziestych. Wolimy nie wiedzieć, co i kogo one przewoziły. Musielibyśmy wtedy to wszystko zamknąć.&lt;/i&gt; Przy tak postawionej sprawie, nie proszę już o odemknięcie drzwi wagonu, bym mogła poczuć. Nie umiałabym panu wytłumaczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;*największe na świecie diamenty, zdobiące brytyjskie insygnia władzy&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-7154903370124116383?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/7154903370124116383/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/pociag-konczy-bieg.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/7154903370124116383'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/7154903370124116383'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/pociag-konczy-bieg.html' title='pociąg kończy bieg'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-3821183922292370165</id><published>2011-12-27T19:12:00.003+01:00</published><updated>2011-12-27T19:13:57.538+01:00</updated><title type='text'>the rest is still unwritten</title><content type='html'>Sukienkę nową pisaniu ubieram - to jeden z prezentów i to absolutnie niespodzianych. I pasuje jak ulał na karnawał. Dziękuję niezastąpionej &lt;a href="http://www.webvilla.pl/" style="color: #990000;"&gt;Graphic Designerce&lt;/a&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie napiszę, że Święta zleciały, bo chyba tego byłoby mi właśnie żal - żeby działy się jakby mimo mnie i obok, bez mojego udziału. Choć uczę się z niejakim mozołem, by nie oprawiać swoich oczekiwań wobec Świąt w ramkę rodem z amerykańskiego kina familijnego. Więc nie, już wiem, że nie będzie teledysków. I wiem też, że niepotrzebny opłatek (znam dom, gdzie go zapomniano i nic się nie stało), choć przecież pomaga wydusić kilka ważnych słów, na które w ciągu roku za mało czasu i odwagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za dnia spotykamy się, po nocy oglądamy "Drzewo życia". Jeśli przeczuwam, że całe Święta dokonują się w relacjach między ludźmi, i jakie relacje, takie Święta, film ten utwierdza mnie w przekonaniu. I tylko gdy na te sceny z życia patrzę, żal mi się robi za moją pierwszą niebyłą i niedoszłą powieścią. Bo w tonie była podobna, i jakby też o tym, choć całkowicie pozbawiona mistrzostwa wyrazu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż. Na pociechę po niedoszłej i niebyłej mogę łzy otrzeć w nową blogową sukienkę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-3821183922292370165?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/3821183922292370165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/rest-is-still-unwritten.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3821183922292370165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3821183922292370165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/rest-is-still-unwritten.html' title='the rest is still unwritten'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-2342291535213042604</id><published>2011-12-24T13:23:00.000+01:00</published><updated>2011-12-24T13:23:08.244+01:00</updated><title type='text'>zamiast życzeń</title><content type='html'>zapraszam &lt;a href="http://www.wiselka2.blogspot.com/2011/12/porozmawiaj-z-nim.html"&gt;TU&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet jeśli co roku Święta Wam ktoś odwoływał, może tym razem - akurat nie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogarniam ciepłą myślą Czytelników, bez Was pisania by przecież nie było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrej Wigilii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-2342291535213042604?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/2342291535213042604/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/zamiast-zyczen.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2342291535213042604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2342291535213042604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/zamiast-zyczen.html' title='zamiast życzeń'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-206490353738044084</id><published>2011-12-24T13:18:00.001+01:00</published><updated>2011-12-24T13:30:15.985+01:00</updated><title type='text'>wigilia w obrazkach</title><content type='html'>Przygotowania przybierają charakter dosłownie przyziemny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weźmy boskiego Andy'ego, który na ziemi leżąc usiłuje ustawić w stojaku świerk srebrzysty, z rodziny tych wściekle kłujących, cała zaś rodzina stara się wypatrzyć, gdzie się podział pion.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo boski Andy ze śrubokrętem do sprawdzania prądu. Mam nadzieję, że to nie ten sam śrubokręt, który z niewiadomych przyczyn dziś od rana pływa w zlewie i zastanawiam się, czy nadaje się do mycia w zmywarce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okruszyna rano odkrywa, iż ryba nie rozmroziła się, mimo iż dano jej na to całą noc. Na tę jawną niesubordynację pomstując, wkłada ją do piekarnika, by przyspieszyć proces. obiecuje sobie też, że na następną dłuższą podróż latem, zamiast wkładów do lodówki turystycznej weźmie pangę w glazurze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krem waniliowy ma konsystencję sosu, który ostatnio miał konsystencję budyniu. I tak dziś znowu nie zapisze proporcji i za każdym razem, gdy będzie chciała przyrządzić gruszki w wanilii, wyjdzie nie to, co zamierzała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzieci już z samego rana odkrywają wielką torbę z prezentami - pakowanymi przez Okruszynę ciemną nocą - do zabrania do babci. Mity o wchodzeniu przez komin  i byciu grzecznym, bo inaczej nic z tego, ulegają radykalnej dekonstrukcji. Skakanka ogłasza, że nie ubierze spódnicy. Grzybek doznaje kontuzji na skutek korby ogólnej. Okruszyna ogłasza, że jak dzieci nie przestaną krzyczeć, Dzieciątko może się przestraszyć i nie przyjdzie. Na własnoręcznie wykonanym plakacie nad pianinem jest już bardzo blisko naszego bloku, na pewno za Mostem Warszawskim.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-206490353738044084?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/206490353738044084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/wigilia-w-obrazkach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/206490353738044084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/206490353738044084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/wigilia-w-obrazkach.html' title='wigilia w obrazkach'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-5879190378621877131</id><published>2011-12-23T11:39:00.001+01:00</published><updated>2011-12-23T11:40:46.110+01:00</updated><title type='text'>czekam</title><content type='html'>Odsyłam tłumaczenie. Mówię Skakance, że zaraz wykonam dziki taniec świąteczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie dzieje się wiele ważnych&lt;i&gt; rzeczy&lt;/i&gt;. Wszystkie związane są z &lt;i&gt;ludźmi&lt;/i&gt;. Ich nie mogłoby zabraknąć przed Świętami. Praca, choć przecież ważna, wydarza się pomiędzy spotkaniami. Pomiędzy paroma ważnymi rzeczami, które słyszę i mówię&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam taką obawę, że Święta mogłyby zostać odwołane.&lt;u&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;a href="http://okruszyna.blogspot.com/2011/04/swiateczna-mizeria.html" style="color: #660000;"&gt;Wielkanoc miałam odwołaną&lt;/a&gt;,&lt;/u&gt; bo na skutek szeroko zakrojonych przygotowań rozchorowałam się akurat w Wielką Sobotę wieczorem. Teraz myślę sobie, że dopóki są wokół mnie ludzie, na których mi zależy, i z którymi odkrywam niepowtarzalne i wyjątkowe części wspólne oraz jeszcze bardziej niezwykłe części różne, to Świąt nikt nie odwoła. I to tam i współgrając z tymi relacjami różnego stopnia bliskości, którego nie będę przecież mierzyć, bo zbyt to wszystko jest nieuchwytne (a przecież jest), wydarzy się Boże Narodzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekam, czekam już, lżejsza o dwadzieścia stron instrukcji symulacji hali montażowej fabryki samolotów. Kruche rogale zrobię. Będzie pachniało, dzieci ubiorą choinkę. Nawet jeśli wszystkie bombki po drodze się wytłuką w radosnej krzątaninie, Święta się odbędą. Taką mam nadzieję.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-5879190378621877131?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/5879190378621877131/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/czekam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5879190378621877131'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5879190378621877131'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/czekam.html' title='czekam'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-7753637224509458723</id><published>2011-12-21T10:04:00.000+01:00</published><updated>2011-12-21T10:04:15.241+01:00</updated><title type='text'>the end</title><content type='html'>Dag dzwoni i opowiada. Same dobre rzeczy. Cieszę się, gdy ludzie obok mnie przeżywają dobry czas, bo zdecydowana większość przeżywa czas trudny z przekonaniem, że sprawy powinny układać się inaczej, niż się układają. Znam okresowo z autopsji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmawiamy długo. Gdy rozłączamy się, dzwoni znowu, powiedzieć mi tylko to:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;"In the end, everything's OK. If it's not OK, it is not the end".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;No tak. Dokładnie tak jest. Dziś piszę o tym &lt;a href="http://wiselka2.blogspot.com/2011/12/rekawiczki.html"&gt;TU&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-7753637224509458723?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/7753637224509458723/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/end.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/7753637224509458723'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/7753637224509458723'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/end.html' title='the end'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-2477452860276427955</id><published>2011-12-19T22:38:00.000+01:00</published><updated>2011-12-19T22:38:26.616+01:00</updated><title type='text'>wojna i pokój</title><content type='html'>Gdy przegrzewa się i laptop, i procesor moich ciągów myślowych, które winny prowadzić do tłumaczenia kolejnych egzotycznych pojęć z chirurgiczną przecież precyzją, przerywam, by z wanny wydobyć Grzybka. Po jasełkach w strojach krakowiaków jest nastawiony patriotycznie i opowiada o żołnierzach, jak również snuje refleksje nad tym, że nie ma wojny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w takich chwilach, to poczucie ulgi udziela mi się. Fakt, nie ma wojny. Nie trzeba pakować jednej walizki, wybierać, co się w niej znaleźć powinno, dzieci na rękach do wagonów bydlęcych zabierać. Więc jest dobrze, mimo że grunt spod nóg gdzieś się chwilowo przemieścił i albo ja zmogę to tłumaczenie, albo ono mnie, a z tym nie mogę się pogodzić w perspektywie pierwszej gwiazdki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnemu zleceniodawcy odpowiadam, że niestety nie, i po Świętach nie, Brat Bliźniak przecież na lotnisku już siedzi na walizce i naprawdę nie zamierzam dodawać pali wbijanych, czy wierconych, czy kolumn jet-groutingowych do mizernej cichej, która bez fundamentu palowego stała. Więc odpisuję: &lt;i&gt;eliminuje mnie z rynku brak ekspresowych deadline'ów, ale wie pan, nie można mieć wszystkiego.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta część &lt;i&gt;wszystkiego&lt;/i&gt;, której nie posiadam, chwilowo nie stanowi dla mnie problemu.&lt;br /&gt;No i nie ma wojny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-2477452860276427955?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/2477452860276427955/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/wojna-i-pokoj.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2477452860276427955'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2477452860276427955'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/wojna-i-pokoj.html' title='wojna i pokój'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-2676851107177033666</id><published>2011-12-19T13:15:00.002+01:00</published><updated>2011-12-19T13:31:38.717+01:00</updated><title type='text'>perfect timing</title><content type='html'>Obudzona przed świtaniem przez Skakankę, wyrażającą niechęć wobec obowiązku szkolnego po tak intensywnym dla całej rodziny weekendzie, czuję się jak ktoś, kto obudził się w rowie, w wilgotny jesienny poranek, i odkrył, że sturlał się doń z nasypu kolejowego. Zanim zaś wypadł do rowu przez otwierające się znienacka drzwi taboru, spędził dwa dni w pociągu relacji Kijów-Zgorzelec. Jeśli takie jeżdżą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ranek przynosi także prezenty: nowy szablon na blog, kolekcję jazzowych kolęd oraz AbezJ na kawę. Pod wrażeniem niespodzianek pozostając, myślę o wielu sprawach. Na przykład jak przetłumaczyć organizację hali produkcyjnej fabryki samolotów, na wczoraj, gdy słońce z okna zamyka mi oczy i mogłabym bez najmniejszego wysiłku zasnąć. Czy obiad Skakance już, czy za pół godziny. Jak wypadnie Grzybek na jasełkach. Kiedy mój Brat Bliźniak pakuje walizkę i przylatuje z London-Luton.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I: czy Czytelnicy mi wybaczą, jeśli chwilowo nie dam rady nic więcej napisać o minionych dniach. Bo przecież obiecywałam, jeśli nie fajerwerki, to przynajmniej pożar i dym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W laptopie nawala wentylator i faktycznie coś może się zaraz spalić. Nie posiadam żadnych zapasowych kopii czegokolwiek. Czyli z polskiego na nasze: jestem niedzisiejsza, z formą wczorajszą zupełnie, i zaległościami na kilka dni do tyłu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie jest piękne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-2676851107177033666?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/2676851107177033666/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/perfect-timing.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2676851107177033666'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2676851107177033666'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/perfect-timing.html' title='perfect timing'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8040047838618644504</id><published>2011-12-16T16:31:00.001+01:00</published><updated>2011-12-16T16:32:15.108+01:00</updated><title type='text'>wszystko pod kontrolą</title><content type='html'>Telefon na ogół dzwoni nie w porę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak dziś, gdy po dwóch godzinach krążenia w sprawach w końcu docieram z dziećmi do ziemi obiecanej bramy naszego bloku. Jedną ręką trzymam plecaki i siatki, a drugą usiłuję wyciągnąć paczkę formatu A3, którą listonosz litościwie wcisnął do o połowę mniejszej skrzynki na listy. Przynajmniej nie trzeba będzie chodzić po kolędzie na pocztę, cieszę się, gdy Grzybek woła z klatki schodowej, że ciemno, Skakanka zaś ćwiczy fikołki na poręczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy dzwoni komórka. Dzwoni na tyle długo, że &lt;i&gt;zdanżam&lt;/i&gt; podjąć decyzję o nawiązaniu kontaktu z telefonem. Zawartość obu rąk nawiązuje bliski kontakt z posadzką wiatrołapu. Boski Andy &lt;i&gt;zdanża&lt;/i&gt; mi powiedzieć, że mam dwanaście minut na odbiór warnika z firmy cateringowej. Warnik to ośmiolitrowy kocioł na prąd, który sam czuwa nad gotowaniem wody na herbatę i kawę, gdy spotykamy się większą ilością osób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paczki zbieram, wrzucam z powrotem do auta i jadę, przed dziećmi roztaczając wizję tłumów pozostawionych bez kropli ciepłej wody w niedzielę. I wtedy staje się cud: Skakanka mówi, że mi pomoże. I pomaga. Potem znowu pod domem wyciąga z bagażnika gałąź świerku i jemiołę, trzyma drzwi i w ogóle. Misja zakańcza się w dwadzieścia minut. Jedyną stratą - otarcie zderzaka. Skakanka mówi, że nieznaczne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8040047838618644504?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8040047838618644504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/wszystko-pod-kontrola.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8040047838618644504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8040047838618644504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/wszystko-pod-kontrola.html' title='wszystko pod kontrolą'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-606785976019527741</id><published>2011-12-15T11:38:00.001+01:00</published><updated>2011-12-15T11:38:29.539+01:00</updated><title type='text'>re:  lampiony</title><content type='html'>Wszystkich przerażonych estetyką lampionów uspokajam, że na zdjęciu poprzednio zaostał zamieszczony jedynie system antyspaleniowy. Nagrodzony Noblem parę wpisów temu. Tenże system zostanie zabudowany przez dzieci bristolem i bibułą wg instrukcji przygotowanej przez Mero. Nad półproduktami pracuje już sztab elfów we Wrocławiu i poza. Lampiony będą piękne, wykonane rękami dzieci i będą miały witrażyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To na marginesie tego, czym się zajmuję, gdy akurat nie pracuję lub nie gotuję. I wstyd powiedzieć, ale zupełnie nie uważam, że to mniej ważne na przykład od księgowania faktur czy rozwożenia paczek UPS-em. Trochę się tylko martwię, czy na spotkaniu rodzin w niedzielę nie będzie pożaru. Bo dym będzie, jak zawsze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-606785976019527741?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/606785976019527741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/re-lampiony.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/606785976019527741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/606785976019527741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/re-lampiony.html' title='re:  lampiony'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-5964223727527267116</id><published>2011-12-15T11:31:00.003+01:00</published><updated>2011-12-15T23:59:54.598+01:00</updated><title type='text'>re: diagnoza na "p"</title><content type='html'>W komentarzu nie zmieszczę słów kilku na temat "prokrastynacji"- terminu, który znam od dłuższego czasu i nigdy nie wzbudzał mojego zachwytu, jak u Wiśni. To odwlekanie rzeczy nieprzyjemnych, często w nieskończoność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc nie. Nie widzę niczego właściwego w gradacji priorytetów, która nie będzie się opierała na tradycyjnie poważanym systemie wartości. Na przykład: "dorośli powinni oddawać się jedynie zajęciom&amp;nbsp; przynoszącym zysk materialny", albo "zawsze powinno się mieć wszędzie porządek". Albo "zapobiegliwość jest kluczem do szczęścia". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem przekonana, za Franklem, że jeśli człowiek widzi sens i cel, jest zdolny przetrwać wszystko i zrobić wszystko. Jak sam Frankl, który w obozie koncentracyjnym nie zamarzł, prowadząc w duchu dialog z żoną (o której nie wiedział, że zmarła w innym obozie). Albo robił notatki do książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Schodząc na ziemię: nawet torebkę chce się posprzątać, gdy okazuje się, że nie można znaleźć paragonu. Ale cudownie jest naprawdę przy tej okazji siebie samej nie ochrzanić, używając na przykład słów: "głupia, nie wiesz, że zawsze trzeba mieć wszędzie porządek"? Nie trzeba. To znaczy &lt;i&gt;ja &lt;/i&gt;już nie muszę. Zaś dla spraw, których sens widzę, jestem w stanie poświęcić bardzo wiele wysiłku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-5964223727527267116?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/5964223727527267116/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/re-diagnoza-na-p.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5964223727527267116'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5964223727527267116'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/re-diagnoza-na-p.html' title='re: diagnoza na &quot;p&quot;'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8219945707143716624</id><published>2011-12-14T16:24:00.000+01:00</published><updated>2011-12-14T16:24:42.289+01:00</updated><title type='text'>niepragmatycznie</title><content type='html'>Odkrywam wczoraj, że wylało mi się do torebki mydło antybakteryjne - kieszonkowa pozostałość wakacji i życia wędrownego. Ratuję &lt;i&gt;moleskine&lt;/i&gt; z ołówkami, czyli przenośny zestaw do wprawek z prozy codziennej (teksty głównie w postaci&lt;i&gt; things-to-do, &lt;/i&gt;jak również kilometry zaleceń terapeutów, którzy wiedzą, jak ze spontanicznego Grzybka zrobić szablon wzorowego ucznia, gdy wiek szkolny nadejdzie). Resztę pozostawiam utopioną w mydle. Odkładam na później nawet martwienie się, co tam jeszcze zostało poza chusteczkami do smarkania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą nie tylko to. Odkładam na później wiele spraw. Przypomina o tym jakże groźna korespondencja od operatora telefonii, że wkrótce już do nikogo nie zadzwonię. Gdyby uczniowie i zleceniodawcy nie odkładali na później płacenia za moje faktury, miałabym pewnie większą swobodę rozmowy przez telefon.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boski Andy zauważa słusznie, że nie potrafię liczyć. Niestety, część mózgu odpowiedzialna za zmysł przedsiębiorczy, jako nieużywana, skurczyła się zapewne do rozmiarów łebka od szpilki. Gdy zamierzam się tym przejąć w końcu nie na żarty, dzwoni zleceniodawca z tłumaczeniem. Tego samego dnia boski Andy dostaje niespodziewaną podwyżkę w wysokości mojego ZUS-u.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo moje życie zawodowe chwilowo wypełnia zasadniczo praca nad relacjami. Albo raczej: nauka od podstaw. Resztę układam do tego. Albo układa się sama.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8219945707143716624?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8219945707143716624/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/niepragmatycznie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8219945707143716624'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8219945707143716624'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/niepragmatycznie.html' title='niepragmatycznie'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8455276365586686069</id><published>2011-12-13T22:21:00.000+01:00</published><updated>2011-12-13T22:21:05.012+01:00</updated><title type='text'>epoka wynalazków</title><content type='html'>- Poproszę watę.&lt;br /&gt;- Jaką? - pani magister domaga się wyjaśnień. - Taką bawełnianą, czy taką bardziej chłonną?&lt;br /&gt;- Żeby się nadawała do wypchania przytulanki zrobionej ze skarpetki - odpowiadam trzeźwo. - Więc zasadniczym kryterium wyboru będzie taniość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skakanka bowiem robi mysz zadaną do domu, a do szkoły spakowała wszystkie owdowiałe skarpety nie do pary, żeby zrobić jeszcze więcej. Co za ulga w szafach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To w ogóle dzień pełen wynalazków. Powinnam najpierw wspomnieć samodzielne obcinanie grzywki. Potem wizytę Mero, która, również z samodzielnie obciętą grzywką, przyszła zademonstrować przy śniadaniu system antyspaleniowy lampionu roratniego. Bowiem potrzebnych będzie wkrótce kilkadziesiąt. Nie wiedziałam, że kobieta może posiadać scyzoryk marki McGyver, w którym brakuje jedynie pilniczka do paznokci i wodotrysku. I patrzę, jak Mero prezentuje: rozżarzonym drucikiem wypala dziury w plastiku, potem drucik gasi w kawie i oblizuje celem wysuszenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo jestem wdzięczna za system i racjonalną ocenę sytuacji przed kolejnym tłumnym spotkaniem rodzin. Ja tradycyjnie ginę w szczegółach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W załączeniu stelaż nagrodzonego Noblem systemu. Do dalszej zabudowy, ma się rozumieć, podręcznik w pdf już wkrótce.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qjo8DCX20aQ/Tue_G2_A4tI/AAAAAAAAAmU/YSO3Jhrcd9A/s1600/system.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-qjo8DCX20aQ/Tue_G2_A4tI/AAAAAAAAAmU/YSO3Jhrcd9A/s400/system.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8455276365586686069?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8455276365586686069/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/epoka-wynalazkow.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8455276365586686069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8455276365586686069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/epoka-wynalazkow.html' title='epoka wynalazków'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-qjo8DCX20aQ/Tue_G2_A4tI/AAAAAAAAAmU/YSO3Jhrcd9A/s72-c/system.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-2210146013950795187</id><published>2011-12-12T08:28:00.000+01:00</published><updated>2011-12-12T08:28:50.307+01:00</updated><title type='text'>bo czas antenowy krótki</title><content type='html'>Korzystając z czasu antenowego, który wkrótce zostanie zabrany przez boskiego Andy'ego wraz z modemem do internetu (zarządził dziś bowiem &lt;i&gt;work at home&lt;/i&gt; i nie chodzi o zmywanie), chciałabym kogoś pozdrowić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam zatem Sąsiadów z dołu, z którymi w nieco zwariowanej rzeczywistości przeziębień i wyzwań codzienności łatwiej nam się komunikować elektronicznie, niż spotkać na kawie. Ale przecież wiemy, że w końcu się uda; jako zakładnika - my przetrzymujemy ich kubek, a oni nasz talerz. Póki co, zadowalamy się spotkaniami przy windzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam także Czytelników w promieniu od kilometra do tysiąca paru. Jeśli oskrobaliście już szyby auta, najtrudniejszy moment dnia macie już za sobą. Przy kawie będę myśleć, jak dobrze, że jesteście. Poza tym wkrótce Święta. Tym, co się nie cieszą, mówię: dajcie się w tym roku zaskoczyć.Wystarczy odkopać w sobie trochę dziecka, którego jeszcze nie odarto ze spontaniczności, ufności i twórczego zapału.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-2210146013950795187?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/2210146013950795187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/bo-czas-antenowy-krotki.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2210146013950795187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2210146013950795187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/bo-czas-antenowy-krotki.html' title='bo czas antenowy krótki'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-3201057037310900813</id><published>2011-12-09T22:14:00.000+01:00</published><updated>2011-12-09T22:14:17.932+01:00</updated><title type='text'>dwa pstryki pirotechniki</title><content type='html'>Uważny Czytelnik zauważy wątki zaniedbane. Dajmy na to wątek lampionów. Nie sądzę, by kogoś skręcało z ciekawości, jak przy czytaniu Agathy Christie, ale nie będę pozostawiać tej kwestii w sferze domysłów, w razie gdyby ktoś był bardziej dociekliwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lampiony są. Z firankami z bibuły i very simple. Grzybek z zapałem narysował na nich kulfonowate serca (&lt;i&gt;o noł, nie wyszło mi - to nic, będzie taki balonik&lt;/i&gt;, optymizm naszego syna pozostaje niewzruszony). Stan zdrowia dzieci uniemożliwił próbę ogniową. Za to Mero dopracowała technologię produkcji lampionów do perfekcji, z systemem przeciwpożarowym włącznie. Ponieważ mogę tu robić, co zechcę, przyznaję jej właśnie mini-nagrodę Nobla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aresztowanych w domu z powodu ww. wirusów, odwiedzają nas A&amp;amp;J. Przy przesolonej rybie oraz cieście zaplanowanym na spotkanie większej grupy osób, z którego nic nie wyszło, uczą nas grać w "Fasolki". To gra karciana, w której robi się biznes; boski Andy dostał ją na imieniny w pakiecie z kursem dla początkujących. Biznes idzie mi tak samo, jak na co dzień, a może z sadzeniem fasolek nawet ciut lepiej niż działalnością nadzwyczaj gospodarczą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygrywają goście. Z radości zapominają zabrać świeczek do lampionów, które przyniósł listonosz. Znacznie mniej zaawansowane technologicznie niż system przeciwpożarowy Mero, bo na bateryjki. Według opisu na zananym serwisie aukcyjnym miały się zapalać na dmuchnięcie, ale to ściema, gdyż jest pstryczek. A&amp;amp;J oszczędzają komentarza mojej blond naiwności, ale ja wiem, że gdyby nie zapomnieli zabrać świeczek do domu, właśnie usiłowaliby sprawdzić, czy jednak zapalają się na dmuchnięcie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-3201057037310900813?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/3201057037310900813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/dwa-pstryki-pirotechniki.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3201057037310900813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3201057037310900813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/dwa-pstryki-pirotechniki.html' title='dwa pstryki pirotechniki'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-1732180896185838263</id><published>2011-12-08T17:59:00.000+01:00</published><updated>2011-12-08T17:59:59.981+01:00</updated><title type='text'>if on a winter's night</title><content type='html'>Skakanka zwieziona do domu ze szkolnej wykładziny dostaje gorączki, bowiem jeśli coś postanawia, na ogół tak się właśnie dzieje. Więc z wybujałych planów na najbliższy łykend wypali chyba tylko wspólne rzeźbienie kartek świątecznych, na które materiały dostarczył jak zwykle ten magiczny sklep obok Akademii Sztuk.* &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skakanka dołącza do zatkanego od wczoraj Grzybka, obwieszczając kolejny okres aresztu domowego. Coś jakby przygnębienie na skutek zmiany zamierzeń chce mi usiąść na mostek. I to jest właśnie ten moment, na który czekałam od listopada, mimo że Wiśnia grała już "Soul Cake" mniej więcej w czasie, który opisuje, czyli dni zaduszne. To jest moment na odpalenie&lt;i&gt; If On A Winter's Night&lt;/i&gt; Stinga. Ciągle tej radości jeszcze odmawiałam sobie, by nie cieszyć się za wcześnie, na wypadek, gdyby Boże Narodzenie w tym roku jednak odwołano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym mogła, rozdałabym teraz Czytelnikom sto płyt, i zdalnie łączylibyśmy się w oczekiwaniu na Święta, w czasie wielkiego powrotu, słuchając harf, mandolin, folkowych skrzypiec, i tej opowieści o marynarzu, który w czasie sztormu z oddali widzi światła swojego domu.&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;*Z tymi, co znają mój zachwyt dla nazw kolorów, dzielę się nowym odkryciem: indygo. Kto by pomyślał, że granat to ciemny jak noc.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-1732180896185838263?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/1732180896185838263/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/if-on-winters-night.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1732180896185838263'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1732180896185838263'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/if-on-winters-night.html' title='if on a winter&apos;s night'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-450600852554908250</id><published>2011-12-08T14:13:00.000+01:00</published><updated>2011-12-08T14:13:05.206+01:00</updated><title type='text'>po mieście</title><content type='html'>Gdy jedziemy z Grzybkiem na drugi koniec miasta po opinię do lekarza, podmuchy wiatru zwiewają nas nieco na lewą stronę. Grzybek chudziutki i marny jak trzy grosze, zastanawiamy się z lekarką, jak z niego zrobić Adamka albo Kliczkę. Pani doktor opowiada potem o różnych rodzicach, którzy do niej przychodzą, a zwłaszcza o jednym tacie, który krzyczał na trzymiesięczne niemowlę po szczepieniu. Gdy tak sobie rozmawiamy, rozmyślam, jak z rozmawiania przejść do działania i ratować świat. Zupełnie jakby się dało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy wracamy po mokrej czteropasmowej drodze środkiem miasta, widzimy wszystkie wozy ratunkowe w jednym miejscu. I auto okręcone wokół lampy ulicznej tak przedziwnie, jakby ktoś tę trasę usiłował pokonać pod prąd. Kobieta na mokrym chodniku na poduszce leży, a nad nią całe mnóstwo ludzi w uniformach, którzy niewiele mówią, nie płaczą, choć można by, tylko w skupieniu robią, co się da.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już nigdzie się nie spieszę. W domu pranie wieszam i obiad podaję. Zleceniodawca zjawia się z pieniędzmi jak Mikołaj święty. I zastanawiam się, czy skoro nie da się zrobić wszystkiego, da się zrobić cokolwiek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-450600852554908250?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/450600852554908250/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/po-miescie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/450600852554908250'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/450600852554908250'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/po-miescie.html' title='po mieście'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-6265830723326041810</id><published>2011-12-07T23:23:00.001+01:00</published><updated>2011-12-07T23:24:23.618+01:00</updated><title type='text'>wszy(stko) albo nic</title><content type='html'>Żeby nie było tak odlotowo, w mikołajki gruchnęła także wiadomość z przedszkola, że wszy są. Natychmiast zaczęło mnie wszystko swędzieć, mimo że u Grzybka ani śladu przypadłości i teraz nie wiem, czy wylewać na niego zalecane specyfiki profilaktycznie dla własnego lepszego samopoczucia. Za moich czasów mówiono, że we Wrocławiu wystarczy dziecku zamoczyć głowę w Odrze i problem pasożytów skóry zniknie raz na zawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym? Skakanka w szkole usłyszała, że w Adwencie należy odmawiać sobie przyjemności i ona w takim razie odmówi sobie chodzenia do szkoły. I woli zapaść w sen zimowy. Poniekąd to rozumiem. Nasz dom rano powinien stawiać na nogi wystrzał z armaty, stosowane przeze mnie łagodniejsze środki są zawodne. To nic, myślę, obliczyłam że do wiosny już tylko cztery miesiące i każdy coraz ciemniejszy poranek wprost do wiosny prowadzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do Adwentu będę upierać się przy tym, że zamiast sobie odmawiać jak Szymon Słupnik lepiej zadbać o to, by ogólny poziom bliskości z innymi w domu wzrastał. Bo życie ucieka, można się z nim minąć, snując plany, jakoś się tego obawiam bardziej niż innych rzeczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-6265830723326041810?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/6265830723326041810/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/wszystko-albo-nic.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6265830723326041810'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6265830723326041810'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/wszystko-albo-nic.html' title='wszy(stko) albo nic'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-328452144722514021</id><published>2011-12-06T22:23:00.001+01:00</published><updated>2011-12-06T22:26:45.930+01:00</updated><title type='text'>the book of luminous things</title><content type='html'>Gdy jedziemy, okazuje się, że Urząd Miasta pozapalał dla nas na ulicach wszystkie świąteczne dekoracje. Więc świecą, gwiazdki, śnieżynki i diamentowe żyrandole, wzdłuż arterii przecinającej Stare Miasto na pół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyremontowano też dla nas Synagogę pod Białym Bocianem, gdzie koncert. Zajmujemy miejsce i to jest ten moment, że już zaczynam wierzyć, że się spełni. Instrumenty i krzesła dla muzyków też zdają się to potwierdzać, choć przecież jeszcze chwilę czekamy. I nadal nie dowierzam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem wychodzą wszyscy. Kwartet smyczkowy, kontrabasista młody a sławny, kompozytor do gitary i kompozytor do fortepianu (w Niebie będzie fortepian i ja będę umieć na nim grać, zyskuję pewność później). I Aga. W białej tunice krótkiej, tak prostej jak szpitalna koszula, bo jej nie potrzeba oprawy z satyny i pereł. I śpiewa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Litery na ścianie wysoko nad nią hebrajskie i nic nie rozumiem, ale układają mi się w coś, co tylko Bóg mógł człowiekowi powiedzieć bez zastrzeżeń. W tłumaczeniu na polski wychodziłoby: "Jestem który Kocham".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, drodzy Czytelnicy, Okruszyny już nie ma. Muzyka zmiotła ją kompletnie, zawieruszyła się gdzieś między rzędami krzeseł. I kto teraz obiady będzie gotował? Boskiemu Andy'emu, co ją tak zaskoczył, że sam się dziwi?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-328452144722514021?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/328452144722514021/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/book-of-luminous-things.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/328452144722514021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/328452144722514021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/book-of-luminous-things.html' title='the book of luminous things'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-7459876398777747556</id><published>2011-12-06T12:20:00.002+01:00</published><updated>2011-12-06T12:26:34.182+01:00</updated><title type='text'>niespodzianka</title><content type='html'>Bo film &lt;a href="http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/never-leave-your-partner-behind.html"&gt;Fireproof&lt;/a&gt; był trochę jak granat wrzucony do studzienki ściekowej. Znaczy tematy przyklepane wyrwał z odrętwienia i okazało się, że dawnośmy z Andym się nad pewnymi kwestiami nie zastanawiali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale chcę opowiedzieć dziś o sequelu tej pamiętnej projekcji. I muszę się odnieść do tego, na co patrzę. A patrzę na dwa bilety na koncert. Koncert Agi Zaryan, której przecież od września słucham prawie non stop. Tej samej Agi, którą zawieźliśmy naszym niemieckim przyjaciołom jako wizytówkę polskiej muzyki - i byli zachwyceni, gdy ich dom się napełnił po sufit dźwiękami z &lt;i&gt;Picking Up the Pieces.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bilety na koncert kupił z własnej i nieprzymuszonej woli boski Andy. Sam wpadł na pomysł. Po raz pierwszy w dziewięcioletniej historii naszego małżeństwa nie są to bilety darmowe od pracodawcy. Na koncert - w ogóle po raz pierwszy. Do tej pory nie wierzę. I dziś wieczorem na koncercie jeszcze będę się szczypać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żony, wyślijcie mężów na ten film. A, i jeszcze zaczną dzwonić z pracy i pytać, jak leci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu Aga.&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=0UWon2tF3gu&amp;login=w272&amp;width=450&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-7459876398777747556?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/7459876398777747556/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/niespodzianka.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/7459876398777747556'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/7459876398777747556'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/niespodzianka.html' title='niespodzianka'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-1359961581139643826</id><published>2011-12-05T11:15:00.001+01:00</published><updated>2011-12-05T11:16:15.505+01:00</updated><title type='text'>siostra</title><content type='html'>W imieniu Skakanki dziękuję Czytelnikom za wszelkie wyrazy. Uznania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skakanka nie była wszakże zachwycona faktem opublikowana zdjęć w sieci, bowiem w jej opinii praca była niegotowa. Brakowało aniołów i pasterzy. Więc dolepiła i prosi, by zamieścić objaśnienie. &lt;i&gt;Pierwszy pasterz od lewej ma na imię Marta&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dziecko&lt;/i&gt;, pytam, &lt;i&gt;a skąd ty wiesz, że to Marta?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;No przecież Marta to siostra Marii, no to co, nie było jej przy tym?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Potakuję ze zrozumieniem, zastanawiając się, jak Skakance wytłumaczyć koligacje rodzinne i że Marii było w historii tego akurat Dziecka kilka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-BIIzpOXdHKM/TtyZDYgFJxI/AAAAAAAAAmE/ZXekwWFuu54/s1600/IMG_4299.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-BIIzpOXdHKM/TtyZDYgFJxI/AAAAAAAAAmE/ZXekwWFuu54/s320/IMG_4299.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-1359961581139643826?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/1359961581139643826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/siostra.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1359961581139643826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1359961581139643826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/siostra.html' title='siostra'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-BIIzpOXdHKM/TtyZDYgFJxI/AAAAAAAAAmE/ZXekwWFuu54/s72-c/IMG_4299.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-6298579940797909016</id><published>2011-12-02T22:33:00.001+01:00</published><updated>2011-12-02T23:33:59.503+01:00</updated><title type='text'>ubezpieczeni</title><content type='html'>Listy z ZUS-u nie należą do moich ulubionych, gdyż na ogół wzywają do składania wyjaśnień na tematy, na które nie mam zielonego pojęcia. W tym, co przyszedł dzisiaj, to ZUS chce mi wyjaśnić, ile wyniesie moja emerytura. Przedstawiona kwota opiewa na 99,40 miesięcznie obecnie, a za lat trzydzieści - 226,20. Patrzę kilka razy: to nie chochlik drukarski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw myślę, że może lepiej w wiek emerytalny nie wchodzić w ogóle. Potem obliczam i wychodzi mi, że na brulion i ołówek starczy. A właściwie to zapasy brulionów i ołówków mam takie, że na jesień życia będzie jak znalazł. Widywać mnie będzie wtedy Czytelnik, jak zakutana w kilka płaszczy różnego pochodzenia, z szalikiem zawiniętym jak chustka wokół głowy, a zwłaszcza wrażliwych zatok, przemieszczam się z jednego punktu wydawania zupy do drugiego. Arturo, który właśnie od nas wyszedł mówi, że J, którego dziś widzieliśmy w Gogolinie, dla nas z powrotem uruchomi prowadzoną za czasów studenckich kuchnię dla biednych. Na pewno nie będę się rozpychać łokciami ani awanturować w kolejce, ściskając w kieszeni ogryzek ołówka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem, na cieplejszych i mniej strzeżonych klatkach schodowych zobaczy Czytelnik, jak przycupnięta w kąciku na przedostatnim schodku i w takich rękawiczkach bez palców, dla komfortu pisania, notować będę to i owo. Chyba że Alzheimer, wtedy nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy ja puszczam wodze fantazji, nasz rehabilitowany Grzybek, w towarzystwie boskiego Andy'ego, sam pisze list do Świętego Mikołaja, wyprzedzając wszystkich terapeutów, z którymi się widuje. Będę mieć z kim dzielić się brulionami.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-cWR-Kf4aKqw/TtkvxLVpfnI/AAAAAAAAAl8/veFO_K1ZuwM/s1600/IMG_4295.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-cWR-Kf4aKqw/TtkvxLVpfnI/AAAAAAAAAl8/veFO_K1ZuwM/s320/IMG_4295.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-6298579940797909016?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/6298579940797909016/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/bezpieczeni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6298579940797909016'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6298579940797909016'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/bezpieczeni.html' title='ubezpieczeni'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-cWR-Kf4aKqw/TtkvxLVpfnI/AAAAAAAAAl8/veFO_K1ZuwM/s72-c/IMG_4295.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-699014774291381756</id><published>2011-12-01T13:21:00.001+01:00</published><updated>2011-12-01T13:51:16.999+01:00</updated><title type='text'>dwie prędkości</title><content type='html'>No więc gdy ja wczoraj siedzę obok sterty albumów, w tym tego o van Goghu, zakupionego w towarzystwie Yoli w tej małej uliczce obok Musee d'Orsay, i nadzoruję prostowanie się pod nimi siatki prostopadłościanu wyciętej z bardzo zrolowanego bristolu, Skakanka się zajmuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, bo co chwila wpada pokazać, czym. Oczywiście nie ma czasu sprzątać. Może z czasem dojdziemy z boskim Andym do jakiegoś consensusu, bo póki co, ja wolę, jak ona nie ma czasu na sprzątanie z powodu czytania lub innych prac własnych, a boski Andy uważa, że wstawanie rano i znajdowanie skarpetek na stole źle rokuje na czasy nastoletnie, które nadejdą niebawem. Ale to na marginesie zupełnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc siatka prostopadłościanu na lampion nadal się zwija. Ze świeczkami wypadło blado: najpierw, gdy O.Łukasz, niosąc sklejany własnoręcznie lampion z witrażami, które przyćmiłyby blask katedry w Reims, powiedział do Grzybka: &lt;i&gt;o jaka ładna świeczka&lt;/i&gt;, a my wiedzieliśmy, że to tealight porwany z domu w ostatniej chwili. A potem znowu, gdy w kluczowym momencie po epiklezie, szklany świecznik wytoczył się z łoskotem spod ławki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Skakanka woła, mamo chodź. I pokazuje, czym się zajmowała. Zobaczcie sami. Od dłuższego czasu już widzę, że dzieci są jakieś trzy kroki przed moimi o nich wyobrażeniami.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4kNIT0KV_J0/Ttdtw2BKJyI/AAAAAAAAAlk/8yxSX6oMOmA/s1600/IMG_4291.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-4kNIT0KV_J0/Ttdtw2BKJyI/AAAAAAAAAlk/8yxSX6oMOmA/s320/IMG_4291.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Pd2bKq5IUyI/TtdvfGLPheI/AAAAAAAAAls/On_xFWHxC3c/s1600/IMG_4293.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-Pd2bKq5IUyI/TtdvfGLPheI/AAAAAAAAAls/On_xFWHxC3c/s320/IMG_4293.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-AZ7O3UWWu8E/Ttdwj6_1_2I/AAAAAAAAAl0/5at54-SXbTk/s1600/IMG_4294.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-AZ7O3UWWu8E/Ttdwj6_1_2I/AAAAAAAAAl0/5at54-SXbTk/s320/IMG_4294.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-699014774291381756?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/699014774291381756/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/dwie-predkosci.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/699014774291381756'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/699014774291381756'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/12/dwie-predkosci.html' title='dwie prędkości'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-4kNIT0KV_J0/Ttdtw2BKJyI/AAAAAAAAAlk/8yxSX6oMOmA/s72-c/IMG_4291.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-3653316278188183457</id><published>2011-11-30T16:57:00.000+01:00</published><updated>2011-11-30T16:57:44.275+01:00</updated><title type='text'>kaganek</title><content type='html'>Dziś do tematu konstrukcji lampionu podejście drugie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powie Czytelnik: no przecież lampiony to dzieci powinny robić, czy to nie pewien infantylizm? Prostuję: zadanie jak najbardziej dla dzieci, ale O. Łukasz, skądinąd geniusz zwracania się do dzieci bez infantylnego, protekcjonalnego zaciągu, powiedział: "Poproście tatę. Lub mamę". Więc wypada na tego, co więcej czasu spędza w domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Projekt lampionu, który znalazłam, zakłada, że będą nawet firaneczki w oknach. Nie wiem, czy samodzielnie na szydełku dziergane - jeśli tak, wydłuży to procedurę o kolejnych kilka dni lub tygodni. Córka chwilowo zajęta robieniem z papieru zabawki "piekło-niebo", którą - po andrzejkowych wróżbach w szkole - nauczyła ją robić koleżanka. Wszystko już zatem wiadomo, kto będzie mężem Skakanki i jaka historia zbawienia. Nad kondycją polskiego szkolnictwa chciałam osiwieć już dawno, dziś z pewnością jestem bliżej niż dalej. Zaścianek i zabobon, nie zaś oświaty kaganek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Syn z przyniesionych patyków robi &lt;i&gt;połapkę na złodziei, &lt;/i&gt;co ukradli sąsiadowi rower.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że w okolicach Wigilii lampiony będą kompletne, z firankami, lastrykiem i wi-fi. Chwilowo na roraty chodzimy z chińskim lampionem z Ikei oraz kompletem świeczek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-3653316278188183457?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/3653316278188183457/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/kaganek.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3653316278188183457'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3653316278188183457'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/kaganek.html' title='kaganek'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8118103680129556925</id><published>2011-11-29T15:59:00.000+01:00</published><updated>2011-11-29T15:59:14.681+01:00</updated><title type='text'>wish me luck</title><content type='html'>Miałyśmy z Mero zmądrzeć i zjeść w końcu dla odmiany zdrowe śniadanie w barze sałatkowym, gdzie dają też dobre zupy kremy. Nie pamiętam dokładnie, jak to się stało, że zrezygnowałyśmy z zupy na śniadanie i wylądowałyśmy ponownie w czekoladziarni, z lodami waniliowymi do kawy i herbaty. Może następnym razem własne kanapki i termos w parku - i wyjdzie coś bardziej pod zdrowe odżywianie. A może nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz powinnam zacząć konstruować lampion na roraty, by zdążyć przed schabowymi i wywiadówką, na której wszyscy rodzice się pozagryzają, jak widać na forum. Mówię Mero, że z lampionami same traumatyczne wspomnienia: &lt;i&gt;płonący lampion, lampion z przewracającą się świeczką, lampion brzydki, lampion rozpadający się, parafialny konkurs na lampiony.&lt;/i&gt; Więc chcę kupić w znanym sklepie sprzedającym eleganckie sprzęty do domu jakikolwiek, z ostrokrzewem albo nawet w kształcie klatki na kanarki. Mero mówi, że każdy, nawet najgorzej zrobiony i płonący lampion jest lepszy niż wykonany przez małe chińskie rączki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalazłam nawet w sieci kurs obrazkowy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8118103680129556925?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8118103680129556925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/wish-me-luck.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8118103680129556925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8118103680129556925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/wish-me-luck.html' title='wish me luck'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-4277192935543812810</id><published>2011-11-28T09:22:00.000+01:00</published><updated>2011-11-28T09:22:24.834+01:00</updated><title type='text'>pisanie na ścianie</title><content type='html'>No przecież nie, nie odlecieliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A&amp;amp;J mówią, że utknęłam na rotawirusie, a ja tłumaczę, że jeśli nie piszę, to tylko dlatego, że pisanie biorę w ryzy zdrowego rozsądku. Czyli że się powstrzymuję. Czas zapełniam na przykład ostatnim szlifem tekstu o tiokarbamidzie. Albo sprzątaniem po hydraulikach, od sufitu do podłogi. Albo zajmuję się życiem towarzyskim. I palcami stukam po stole, zamiast w klawiaturę, jak palacze, co nie wiedzą na odwyku, co z rękami robić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby więc kiedyś by mnie zamknięto, zapewne w wyniku jakiejś strasznej pomyłki, w zakładzie karnym, już po dwóch tygodniach nie byłoby miejsca do rycia zdań gwoździem po ścianie. Klawisz przynosiłby mi wtedy wiaderko tynku, zacierałabym, malowała, i zaczynała rycie od nowa. Ktoś biegły w matematyce mógłby sprawnie wyliczyć, po jakim czasie skończyłoby mi się  w celi miejsce na łóżko i nocnik, jeśli co dwa tygodnie metraż zmniejszałby się o trzy milimetry świeżego tynku i milimetr olejnej lamperii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tylko potem cała nadzieja w archeologach, żeby warstwę po warstwie zdjęli. Bo tynkując, trochę byłoby mi żal tych zapisanych zdań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może nie. Cenne zazwyczaj jest to, czego mało.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-4277192935543812810?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/4277192935543812810/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/pisanie-na-scianie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4277192935543812810'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4277192935543812810'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/pisanie-na-scianie.html' title='pisanie na ścianie'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-658752411293348662</id><published>2011-11-24T09:20:00.000+01:00</published><updated>2011-11-24T09:20:26.303+01:00</updated><title type='text'>my zaś odlatujemy</title><content type='html'>Gdy Skakanka wyprawiona z Andym w szron i do szkoły, a Andy w szron i do pracy, Grzybek zagaduje: Mamo, zróbmy z kołdry &lt;i&gt;namniot.&lt;/i&gt; Dobra, chętnie przystaję&lt;i&gt;, &lt;/i&gt;lepszych pomysłów jakby na tę chwilę brak.&lt;i&gt; Mamo, zakryj tą dziurę. &lt;/i&gt;Ok.&lt;i&gt; Mamo, będziemy udawać, że nas nie ma.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Świetnie, myślę, to ten moment, że wydaje się to być najlepszym wyjściem z sytuacji. Udajemy więc jakiś kwadrans, niespecjalnie nawet odzywając się do siebie, bo przecież trzeba się skupić na przebywaniu w &lt;i&gt;namniocie. &lt;/i&gt;Który tak naprawdę po chwili okazuje się być&lt;i&gt; rakietą. &lt;/i&gt;To mi też jakoś odpowiada.&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Po chwili od strony kuchennej betonowej płyty rozlega się chrzęst i stukanie.&lt;i&gt; Synu, &lt;/i&gt;zrywam się, nagle przypominając sobie&lt;i&gt;, dziś przychodzą hydraulicy ze spółdzielni wymieniać zawory wody.&lt;/i&gt; Zapowiedzieli, że zdemolują kafelki piłą typu gumówka&lt;i&gt; i będzie se pani musiała takie drzwiczki wstawić. &lt;/i&gt;Próbuję się uchwycić niedawno zasłyszanej tezy, że często destrukcja to początek nowej jakości.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Grzybek chowa swoje skarby w swoim pokoju, a ja się zastanawiam, w którym zmieszczę zawartość kuchni. Tak czy inaczej, dzień zapowiada się odlotowo.&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-658752411293348662?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/658752411293348662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/my-zas-odlatujemy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/658752411293348662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/658752411293348662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/my-zas-odlatujemy.html' title='my zaś odlatujemy'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-375203321341397621</id><published>2011-11-23T13:48:00.000+01:00</published><updated>2011-11-23T13:48:37.950+01:00</updated><title type='text'>nie mogę</title><content type='html'>Nie, nie mogę po prostu. Nie ma we mnie już zgody na prozę, która może i jest błyskotliwa potęgą metafor, ale tylko dlatego, że daje ujście cierpieniu większemu niż słowa. Nahaczem zachwycał się Stasiuk, że młody i wrażliwy, a potem Nahacza znaleźli w piwnicy, bo nikt nie odczytał między wierszami, nikt w młodej prozie nie odkrył listu w butelce, wołającego na pomoc wobec pustki zgniatającej bardziej niż ocean nad Rowem Mariańskim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nie będę się zachwycać żadną prozą, co woła na pomoc, Bargielską ani żadną inną, i nie będę jej dawać lajka na fejsie, bo będę słyszeć w niej tylko wołanie o pomoc. I pisanie nie może być w zastępstwie zajmowania się prawdziwym życiem, jakkolwiek by nie bolało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Przemyślałam&lt;/i&gt; sobie. Albo latami &lt;i&gt;przeżyłam&lt;/i&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-375203321341397621?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/375203321341397621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/nie-moge.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/375203321341397621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/375203321341397621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/nie-moge.html' title='nie mogę'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-6291137435163497498</id><published>2011-11-23T12:24:00.000+01:00</published><updated>2011-11-23T12:24:37.203+01:00</updated><title type='text'>jak nie napisałam doktoratu</title><content type='html'>Mero pożycza mi &lt;i&gt;Obsoletki&lt;/i&gt; Bargielskiej i trochę się wzbraniam, bo na teraz coś bardziej pod &lt;i&gt;Wesołe Przygody Koziołka Matołka&lt;/i&gt; względnie &lt;i&gt;Polyannę&lt;/i&gt; byłoby bardziej wskazane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie tylko dlatego się wzbraniam, że na Bargielską zęby sobie ostrzą Wysokie Obcasy, by jej ogromną wrażliwość do własnej szuflady zatrzasnąć. Tu zaraz wszyscy miłośnicy Obcasów się żachną, że Obcasy właśnie przyjazne i bezzębne, i jak śmiem być hamulcową postępu, co nie zna się na prawdziwych problemach kobiet. To uspokajam: wszystko przerobiłam. Jako absolwentka najbardziej pro-gender uczelni na Dolnym Śląsku mogłabym mały wykładzik ze społecznego konstrukcjonizmu. Jakby trzeba było teorię dyskursu przybliżyć, no problem. O przemocy władzy i patriarchacie w elżbietańskiej Anglii - od ręki. O opresji, represji, depresji i rolach - w trymiga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I taka scena mi się przypomina, jak w ciąży ze Skakanką będąc niosłam swój kolejny rozdział pracy magisterskiej z feminizmu, wolnej woli, Szekspira i Levinasa do swej promotor, i wymamrotałam, że doktoratu raczej nie dam rady, bo słabuję z dzieckiem w drodze. I pani doktór nauk rzekła:&lt;i&gt; to nie wiem, czy pani gratulować, czy współczuć&lt;/i&gt;. Nie potrafiłam wtedy szybko ubrać w słowa, iż nie rozumiem, czemu złe samopoczucie ciała przeczy radości z X-a, co zechciał we mnie zamieszkać, ale już wtedy chyba cała koncepcja "płci jako kostiumu" w &lt;i&gt;Jak wam się podoba&lt;/i&gt; legła w gruzach. W kostiumach bowiem nie powstaje nowe życie - na tyle już widoczne na obronie, iż było jasne, że do egzaminu nie przystępuję sama.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doktoratu więc i tak nie byłoby o czym pisać. Zresztą znacznie fajniej pisać na tematy codzienne. A Bargielska? mimo że w takiej stałej smutno-ironicznej tonacji, za to bez patosu, literacko jest genialna. Mam nadzieję, że Mero nie chciała, żebym na własnym blogu zamilkła z poczucia braku kompetencji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-6291137435163497498?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/6291137435163497498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/jak-nie-napisaam-doktoratu.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6291137435163497498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6291137435163497498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/jak-nie-napisaam-doktoratu.html' title='jak nie napisałam doktoratu'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-1693326916704257450</id><published>2011-11-22T12:22:00.001+01:00</published><updated>2011-11-22T12:51:17.608+01:00</updated><title type='text'>śniadanie na trawie</title><content type='html'>Gdy drodzy Czytelnicy właśnie docierają do miejsc pracy, z aromatem kawy na myśli, Okruszyna poszukuje samochodu. Nie, nie nowego na allegro, bo tamten co był nieco powgniatany. Poszukuje tego samego co zawsze, w rzędach zaparkowanych aut wokół bloku, które pod szronem wyglądają z grubsza podobnie. Z pomocą przychodzą studenci z dziesiątego piętra, którzy akurat widzieli i wiedzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szron dość łatwo schodzi i gdy mam ochotę narzekać na porę roku, słowa przecież układają się w zdania i co z tego, że jak zwykle bez fabuły. Uśmiechając się pod nosem, myślę wtedy, że ludzie co piszą mają łatwiej niż ci, co nie, bo patrzenie na sprawy z boku daje jakby większą wolność. Wszystko zresztą, co wytrąca z torów rutyny. Bo szynami rutyny dni przemierzając, ludzie się nie uśmiechają. Wtedy starsza pani co mnie mija powiada wesoło, &lt;i&gt;ale zmroziło szyby&lt;/i&gt;. Odpowiadam, że w istocie rzeczy i od razu się zastanawiam, czy aby nie świadek Jehowy i czy to nie wstęp do wręczenia archiwalnego numeru "Strażnicy". Ale nie, spieszy dalej bez żadnych czasopism pod pachą; po prostu ktoś, kto łapie dystans na tyle, że widzi poza własny horyzont. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem z Mero jemy na śniadanie lody i pijemy czekoladę. Wiem, to dość niekonwencjonalne i nikt poza nami nie ma na to czasu. A szkoda, bo więcej ludzi by się uśmiechało, gdyby robili podobnie. Tym bardziej jestem wdzięczna boskiemu, że zostaje w domu tę godzinę z Grzybkiem. Wyrwana z rutyny, wracam do biegunki syna i zastanawiam się, jak ją pogodzić z pochodnymi mocznika po angielsku, mimo że odległość między tymi dwoma teoretycznie nie aż tak wielka. Potem weryfikuję, że bardziej wracam do Grzybka niż jego biegunki. A teraz resztkami swojej słabej silnej woli wracam do publikacji o tiokarbamidzie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-1693326916704257450?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/1693326916704257450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/sniadanie-na-trawie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1693326916704257450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1693326916704257450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/sniadanie-na-trawie.html' title='śniadanie na trawie'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-4455469698824887763</id><published>2011-11-21T10:14:00.002+01:00</published><updated>2011-11-21T14:24:11.633+01:00</updated><title type='text'>never leave your partner behind, especially in a fire</title><content type='html'>Po obejrzeniu filmu "Fireproof" wiem, dlaczego każdy chłopiec chce zostać strażakiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzji nie będzie, bo jak podali, to kino amatorskie z dwójką tylko zawodowych aktorów. Najpierw myślę, że w roli ciemnoskórego przyjaciela głównego bohatera świetny byłby Denzel Washington w wersji sprzed jakiś dwudziestu pięciu lat, a potem uznaję, że dobrze jest z tą obsadą, jaka jest. Nawet jeśli &lt;i&gt;ona&lt;/i&gt; nieziemsko piękna i bez śladów starzenia czy nadwagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W filmie generalnie chodzi o co innego niż Złote Lwy, Niedźwiedzia na Berlinale, czy jakieś inne zwierzęta w nagrodę. To konkretny kurs wychodzenia z kryzysu małżeńskiego, i jak twierdzi boski Andy, podany w sposób całkowicie przyswajalny dla mężczyzny, który na sam dźwięk słowa "praca nad relacją" dostaje apopleksji. Nie tylko ze względu na błyskotliwe momenty typu comic relief.*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzę też z dumą na Ralphetkę, tę samą, z którą dawno temu usmażyłyśmy półtora słoika marmolady, a teraz właśnie zorganizowała seans kinowy dla setki widzów i promienna taka przemawia do mikrofonu - niczym zawodowa stewardessa. I nie każe zapinać pasów, choć wszyscy czekają z lekkim napięciem, co to właściwie za film, wyświetlany poza obiegiem komercyjnych kin. Gdy zapalają światło po projekcji, jedni płaczą, inni milczą, wszyscy wychodzimy. A&amp;amp;J to nawet trzymając się za ręce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychodzimy wychodzić z kryzysów, wąską drogą i ciasną bramą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;i style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;comic relief&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt; to scena komiczna w dramacie czy tragedii - stąd tylu błaznów u Szekspira.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-4455469698824887763?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/4455469698824887763/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/never-leave-your-partner-behind.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4455469698824887763'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4455469698824887763'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/never-leave-your-partner-behind.html' title='never leave your partner behind, especially in a fire'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-2917224038871589123</id><published>2011-11-21T10:00:00.000+01:00</published><updated>2011-11-21T10:34:22.772+01:00</updated><title type='text'>usługi sanitarne</title><content type='html'>I przepraszam wszystkich, z którymi widziały się nasze dzieci w te dwa dni weekendu, gdy wydawało się, że już zdrowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grzybek dziś z całą pewnością zdrowy nie jest. Ale są tego pewne plusy dodatnie. Bardzo potrzebuję rąk pełnych roboty, nawet jeśli na skutek jego co chwila pełnych spodni (niech Czytelnik wybaczy realizm prozy). Bardzo potrzebuję negocjowania ubrania pampersa i jego w tej kwestii żartów. Wszystkiego, co mnie jak najbliżej ziemi trzyma. Nawet jeśli korekta bardzo interesującej publikacji o pochodnych mocznika musi chwilę zaczekać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdrowia wszystkim, najbardziej Arturowi i Opalonej, co z jednej miski z nami jedli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-2917224038871589123?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/2917224038871589123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/usugi-sanitarne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2917224038871589123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2917224038871589123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/usugi-sanitarne.html' title='usługi sanitarne'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-5308110610495330859</id><published>2011-11-18T08:36:00.001+01:00</published><updated>2011-11-18T09:02:35.251+01:00</updated><title type='text'>weihnachtsverkauf</title><content type='html'>A propos pierniczków na miodzie i ewentualnego jarmarku bożonarodzeniowego, rotawirus w domu jakby zmusza do porzucenia wszelkich działań w zakresie żywienia zbiorowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A pamietam na tym polu liczne zasługi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weźmy czasy studenckie. Mało kto spędzał wakacje w niemieckim domu spokojnej starości, a my z Ralphetką - owszem. Przecież nie jako pensjonariuszki, choć obowiązkowym elementem przeszkolenia była jazda na wózku inwalidzkim w charakterze pasażera. Żeby uwrażliwić na to, iż wozimy ludzi, nawet jeśli większość z nich nie mówi lub naprawdę słabo kojarzy. Ale to temat na zupełnie inny wpis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ramach naszej odpowiedzialności za część terapeutyczno-rozrywkową poproszono nas o usmażenie marmolady na Weihnachtsverkauf. I okazało się, że to się robi w Niemczech inaczej niż w Polsce. W rękawiczkach, czepkach oraz sterylnych fartuchach, mimo iż do dyspozycji jedynie - na pierwszy rzut - 3 kilo brzoskwiń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skomplikowane procedury obierania, krojenia, pestkowania, ważenia i smażenia,&amp;nbsp; jak również wkładania do zahartowanych w piecu słoików (zlecane nam telefonicznie przez dział pracowników socjalnych piętro wyżej) - a może bardziej nasze w tej dziedzinie potknięcia - sprawiły, że efektem trzech godzin spędzonych w naszym laboratorium kosmicznym NASA było zaledwie półtora słoika dżemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieść o tym niefortunnym początku gruchnęła po całym dziale administracyjnym. Przychodzono sprawdzić dowody rzeczowe. Potem przecież nasmażyłyśmy jeszcze z sukcesem wagon marmolady. A każdy niepełny słoik, jako felerny, mogłyśmy zabierać do domu. Wraz z czarnym chlebem z Lidla nasze dżemy tworzyły niezapomniany smak lata.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-5308110610495330859?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/5308110610495330859/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/weihnachtsverkauf.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5308110610495330859'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5308110610495330859'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/weihnachtsverkauf.html' title='weihnachtsverkauf'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-7353255060993938374</id><published>2011-11-17T09:38:00.001+01:00</published><updated>2011-11-17T16:31:59.338+01:00</updated><title type='text'>nowe pastylki</title><content type='html'>Drobne zmiany w Apteczce obok.&lt;br /&gt;Nie, żeby jakieś przejście na drugą stronę lustra, choć może trochę.&lt;br /&gt;Wiem, że Czytelników mam ze skrzydła lewego i prawego, takich i takich, razem jakby jeden anioł stróż czytelnictwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podejmuję jednak ryzyko pewnego &lt;i&gt;coming outu&lt;/i&gt; bez względu na to, jak te skrzydła zamachają. Bo nie chcę, by Czytelnik trwał w błędzie co do tego, "skąd ja mam ten entuzjazm". Nie jestem &lt;i&gt;perpetum mobile&lt;/i&gt;. Raczej urządzeniem często niedomagającym i wymagającym wielu nakładów inwestycyjnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aha, miałam dodać, że ten &lt;a href="http://wiselka2.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;blog po drugiej stronie lustra&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, zainspirowany pobytami na Wyspie Wolin, to nie zbiór kazań a la Tomasz a Kempis, ale jedynie zapiski z pewnej drogi. Porywającej i dla każdego, dlatego się dzielę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A czy kiedyś te wpisy wydadzą mi się bardziej czy mniej trafne? Cóż, na zdjęciach też jesteśmy grubsi i chudsi, zmęczeni i promieniejący.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-7353255060993938374?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/7353255060993938374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/nowe-pastylki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/7353255060993938374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/7353255060993938374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/nowe-pastylki.html' title='nowe pastylki'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-1642994407132034549</id><published>2011-11-17T09:24:00.000+01:00</published><updated>2011-11-17T09:24:53.217+01:00</updated><title type='text'>opieka społeczna</title><content type='html'>I teraz nie wiem, czy zmysł przedsiębiorczości mi zanika, czy on się nigdy nie zdołał wykształcić. Weźmy wczorajszy dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gramy ze Skakanką w Monopoly. Wersja dla podróżnych, przywieziona z niezapomnianej damskiej wyprawy do Manchesteru, a konkretnie ze sklepu wolnocłowego w Liverpoolu. Kupuje się w tej wersji dzielnice i ulice Londynu, więc mogę sobie także przypomnieć zakorkowane piętrowymi autobusami Regent Street z innej niezapomnianej wyprawy - piękny był to widok, w rzeczy samej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbliżając się do pola GO TO JAIL za każdym razem wyrzucam taką ilość oczek, że kończę w więzieniu, bez możliwości odebrania 200 funtów za przejście całej planszy. Skakanka sprzedaje mi klucz, wychodzę i wracam z powrotem. Spłukanej doszczętnie Skakanka udziela zapomóg gotówkowych i nie kasuje ode mnie myta. Mówię, dziecko drogie, nie dawaj mi, na zupę do MOPSu pójdę sobie i tylko żal, że w więzieniu matkę odwiedzać musisz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś kolejna runda. A może trzeba by wybrać warcaby?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-1642994407132034549?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/1642994407132034549/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/opieka-spoeczna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1642994407132034549'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1642994407132034549'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/opieka-spoeczna.html' title='opieka społeczna'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-3447800981147584475</id><published>2011-11-16T09:20:00.000+01:00</published><updated>2011-11-16T09:20:43.724+01:00</updated><title type='text'>ale to dobrze, bo*</title><content type='html'>Skakanka od rana haftuje. Nie chodzi jednakże o te znane z wieków kształcenia panien zajęcia z igłą i kordonkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choćbym nawet chciała wyrazić żal z powodu inauguracji sezonu wirusowego, nie mogę. Układ odpornościowy Skakanki powalczy. Ona sama dzielna jak żołnierz, nie wypuszcza wiadra z rąk. Na szczęście nie zastało nas tym razem w nocy, jak było zwyczajem poprzednich sezonów, więc nie ma konieczności prania kołder. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zajęcia u mnie i na mieście odwołuję, i chyba nikt nie rozpacza. Skakanka cieszy się na dzień zajęć własnych, origami, klocków i książek. Ja w końcu będę mieć te kilka godzin nieprzerwanie pod rząd, by zmierzyć się z fundamentami palowymi i zawiłością stylu autorów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychodzi, że w tym układzie życie zawodowe pozbawione konieczności jeżdżenia koleją - jednak bardziej skrojone do potrzeb. I pozdrawiam Agę z grupy roboczej działań na rzecz małżeństw i rodzin, która od wczoraj również - kobieco i z wdziękiem - haftuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;*taka metoda wychowywania dialogu wewnętrznego przeciw defetyzmowi i narzekaniu&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-3447800981147584475?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/3447800981147584475/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/ale-to-dobrze-bo.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3447800981147584475'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3447800981147584475'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/ale-to-dobrze-bo.html' title='ale to dobrze, bo*'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-1335183624468022294</id><published>2011-11-15T19:39:00.000+01:00</published><updated>2011-11-15T19:39:42.355+01:00</updated><title type='text'>spełnienia marzeń</title><content type='html'>Kolejny tekst o palach biorę w swoje ręce, tym razem bardzo ciekawa diagnostyka nieinwazyjna ciągłosci. Znaczy inżynier stuka młotkiem, a czujnik rejestruje drogę fali akustycznej w palu, której prędkość zależy od wieku i gęstości betonu. Teksty tego typu popełniam już od tylu lat, że w połączeniu z zapachem kawy powinny dawać jakieś poczucie &lt;i&gt;status quo&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zleceniodawca dzwoni z pociągu relacji Warszawa-Wrocław i to kolejna osoba, której zazdroszczę tylu godzin poświęconych na zupełnie bezkarne czytanie i rozmyślanie w intercity. Ileż to zdań wielokrotnie złożonych może zapaść w pamięć i powstać od nowa przy tak wydłużonej kilometrówce. Zleceniodawca jednak mówi, że w tej podróży zajęta byłabym głównie swoim telefonem do momentu padnięcia w nim baterii. Dziś dostałam w prezencie od operatora nową, więc starczyłoby mi aż do Gdańska i z powrotem, myślę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wśród korespondencji przychodzi zapytanie od innego nieznanego zleceniodawcy o jeszcze dłuższe tłumaczenie pali, tym razem z wykopu przewodu rurowego gdzieś w Harlemie. Warunki tłumaczenia podaję realistyczne, znaczy takie, że dalsza rozmowa się nie klei. W takich momentach do końca życia chciałabym gotować zupy na zmianę z drugim daniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmysł przedsiębiorczości nadal zanika, mam za to wiele pomysłów w dziedzinie non-profit. Dajmy na to pieczenie pierników z wrzosowym miodem na jakiś jarmark bożonarodzeniowy.*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;*swego czasu w Mannheim z Ralphetką popełniałyśmy na podobną okazję powidła.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-1335183624468022294?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/1335183624468022294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/spenienia-marzen.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1335183624468022294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1335183624468022294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/spenienia-marzen.html' title='spełnienia marzeń'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-303504047406447908</id><published>2011-11-14T21:54:00.000+01:00</published><updated>2011-11-14T21:54:46.546+01:00</updated><title type='text'>fireproof</title><content type='html'>Idziemy z boskim Andym w niedzielę na randkę.&lt;br /&gt;To nie nasza inicjatywa, ale o filmie słyszeliśmy, że dobre amerykańskie kino. Na pewno lepsze niż ostatnio widziana "Sahara" w kinie w Kępnie, na którą nam się udało wyrwać bez dzieci. Co z tego, że mówili po francusku, jak dialogi były toporne.&lt;br /&gt;Wiemy, że z niektórymi się spotkamy, bo kupili bilety dwa rzędy za nami.&lt;br /&gt;Informacje - &lt;a href="http://randkamalzenska.pl/"&gt;TU&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-303504047406447908?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/303504047406447908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/fireproof.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/303504047406447908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/303504047406447908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/fireproof.html' title='fireproof'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8434385065861951195</id><published>2011-11-14T09:57:00.000+01:00</published><updated>2011-11-14T09:57:30.226+01:00</updated><title type='text'>ochłodzenie i zamglenie</title><content type='html'>Rano za oknem mleko. Z całą pewnością nadchodzą TE dni, których dzięki anomaliom pogodowym do tej pory udało się jakimś cudem uniknąć. Skrobanie szyb auta jest tego preludium, pod blokiem starsza pani sąsiadka radzi sobie równie dobrze jak ja i to nieco krzepi. Jeszcze nie trzeba obmiatać śniegu, i to koniecznie w rękawiczkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wstajemy coraz wcześniej. I w tej całej krzątaninie z mlekiem - do kawy i za oknem - zastanawiam się, jak się wstaje tym z dzielnicy obok, a także tym z Sobótki, Warszawy, Krakowa a właściwie spod Krakowa, Częstochowy, London-Luton i Vitry, a czasami Moskwy gdy w delegacji. Prawdopodobnie mój wysoko rozwinięty instynkt stadny to sprawia, że wyobrażam sobie Czytelników, jak w czapkach uszatkach do aut zmierzają, często z wianuszkami równie zapatulonych dzieci. W końcu z nieprzychylnością poranka jakoś wszyscy musimy sobie radzić, a zwłaszcza w poniedziałek rano, gdy twarde dyski muszą się nam sformatować do ogarnięcia wyzwań całego tygodnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówię do Andy'ego, impulsy z mózgu coś kiepsko o tej porze trafiają do kończyn i zaraz nie będziemy znowu&lt;i&gt; zdanżać&lt;/i&gt;. &lt;i&gt;Na szczęście nie mam tego problemu&lt;/i&gt;, twierdzi boski, spóźniając się właśnie ze Skakanką do szkoły. Ale nawet wobec wizji &lt;i&gt;zdanżania&lt;/i&gt; i marznięcia, spokój w sobie mam. W końcu jesteśmy ważniejsi niż wiele wróbli.*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;*Łk 12,31&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8434385065861951195?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8434385065861951195/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/ochodzenie-i-zamglenie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8434385065861951195'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8434385065861951195'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/ochodzenie-i-zamglenie.html' title='ochłodzenie i zamglenie'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8415583397766683738</id><published>2011-11-13T17:21:00.000+01:00</published><updated>2011-11-13T17:21:25.455+01:00</updated><title type='text'>coffee for six</title><content type='html'>Na kawę można zajechać do Wrocławia dajmy na to z Sobótki, albo z trochę dalej, z Warszawy. Właśnie wyszli z naszego gierkowskiego M goście, jakże niespodziewani. Nie tak dawno mówiliśmy sobie dzień dobry, będąc wakacyjnymi sąsiadami w domku typu D. Piotr wracał z kilometrówki biegania i nordic walkingu po plaży, gdzie bez zadyszki mijali się z boskim Andym, Agata z przystanku w mirabelkowym sadzie, ja zaś siedziałam na ganku naprzeciw szumilasu sosnowego za płotem - wszystko w porze, o której normalnie nie widywano by mnie na nogach i w stanie umysłowej porannej przytomności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki ludziom takim jak oni, Warszawa nam się dobrze kojarzy. Z kawą z ekspresu ciśnieniowego, z klarownością nieba nad wyspą Wolin, ze wspólną drogą poszukiwania siebie nawzajem w małżeństwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojechali właśnie do swojej codzienności, do podróży służbowych i zadań uczelnianych. Pozostał jakże bajeczny i stylowy storczyk, mam nadzieję, że nie wieziony aż ze Złotych Tarasów. No i pozostali nam ich krewni, przecież nie w zastępstwie. Podobno w pewnym wieku człowiek już nie jest w stanie nawiązywać nowych znajomości. A tu okazuje się, że figa. Ciągle z Andym mamy ochotę na bardziej i więcej bycia w towarzystwie ludzi pozytywnie zakręconych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego we wtorek przyjedzie do nas z Warszawy ich sąsiad z klatki schodowej;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8415583397766683738?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8415583397766683738/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/coffee-for-six.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8415583397766683738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8415583397766683738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/coffee-for-six.html' title='coffee for six'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-3239984298902597248</id><published>2011-11-10T11:55:00.000+01:00</published><updated>2011-11-10T11:55:23.541+01:00</updated><title type='text'>odrobina luksusu</title><content type='html'>W związku z jutrzejszym przybyciem Mirelli i Mirka powinnam zdecydowanie sprzątać. Ponieważ dziś jednak dzień za kierownicą, kapituluję w końcu wobec nieludzkich warunków panujących w naszym samochodzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jemu należy się odrobina szacunku, tyle ostatnio przeszedł. Od wakacji jedna stłuczka w ruchu ulicznym oraz dwie kolizje ze słupem, a właściwie dwoma słupami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mero mówi mi, że jest takie cudowne miejsce, gdzie auto się zostawia, idzie się wydać jeszcze więcej pieniędzy w znanych sklepach sieciowych, a następnie wraca się po odbiór. Tam więc w pierwszej kolejności jadę. Panowie mówią, że dadzą radę, mimo iż tu praca potrzebna taka jak przy oprzątaniu średnich rozmiarów chlewika. Mają niezły ubaw, gdy chcąc im pomóc opróżniam bagażnik, gdzie dwa lekko już porośnięte ziemniaki, stare wycieraczki szyby przedniej i tylnej, hulajnoga oraz makulatura i skrojona rok temu sukienka do krawcowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na końcu, pod tymi wszystkimi przedmiotami - znajduje się. Znajduje się drogi mój moleskine, który przepadł zupełnie po warsztatach (Autorko Wieczornego, wybacz to zaniedbanie!!!) i miałam zamiar rozwieszać ogłoszenie za zaginionymi kawałkami prozy wysokiej i niskiej. A przecież na okładce sama dawno temu napisałam, że 100 zł znaleźnego, jakby co.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy wracam, samochodu nie poznaję. Dostaję kluczyki. W bagażniku poukładano nawet moje sprawunki. Jak królowa angielska odjeżdżam. I już nie mogę się doczekać, jak wywieszę pranie i znowu pojadę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;PS. Andy, wybacz niepoprawną mą rozrzutność, ale jak zobaczysz efekty, sam uznasz, że jestem tego warta. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-3239984298902597248?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/3239984298902597248/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/odrobina-luksusu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3239984298902597248'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3239984298902597248'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/odrobina-luksusu.html' title='odrobina luksusu'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-2899750011856621286</id><published>2011-11-10T11:40:00.000+01:00</published><updated>2011-11-10T11:40:28.515+01:00</updated><title type='text'>ergonomia daleko posunięta</title><content type='html'>Ranek jak i wieczór - lekko nieprzytomny. Potykam się w przedpokoju o 10 litrowy kocioł na wodę (poprzednio chyba grzano w nim barszcz, sądząc po wyglądzie) przytachany od firmy cateringowej w związku z sobotnim spotkaniem w szerokim gronie rodzin. Będzie do kawy, jeśli uda się zrobić mu planowany lifting.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W łazience znowu zapanował wirus prania. Gdyby reszta rodziny zrobiła tak jak ja wczoraj, znaczy zasnęła w ciuchach położywszy się tylko na chwilę obok syna, nie tylko wstalibyśmy gotowi zmierzyć się z nowym dniem, ale i brudy wpadałyby do łazienki z mniejszą częstotliwością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skakanka mówi, mamo, ale masz śmieszne oczy, no bo tak to jest, gdy nie nastąpił żaden demakijaż. Po usunięciu misia pandy spod oczu widok niewiele lepszy. Ale przecież. Przecież to ostatni dzień przed długim weekendem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-2899750011856621286?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/2899750011856621286/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/ergonomia-daleko-posunieta.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2899750011856621286'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2899750011856621286'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/ergonomia-daleko-posunieta.html' title='ergonomia daleko posunięta'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-5262822502266588058</id><published>2011-11-08T14:12:00.000+01:00</published><updated>2011-11-08T14:12:48.517+01:00</updated><title type='text'>moda na sukces</title><content type='html'>Jeśli Czytelnik ciekawy, "czy zdążyła?" - w świecie bloga bowiem punkty kulminacyjne jedynie takie jak w telenoweli i nie oszukujmy się, że to zagadki na miarę Sherlocka Holmesa - odpowiadam: z pomocą św. Józefa, którego dla potrzeb własnych wzięła za patrona pracy utykającej w martwym punkcie, odesłała tłumaczenie przed północą. Trochę niekompletne, ale dla pracy nie warto zarywać nocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zleceniodawca natomiast zupełnie się tym nie zraził. Nie tylko podziękował, ale jeszcze wysłał następne, i to na wczoraj. Tym razem temat jeszcze bardziej pociągający, dla odmiany - pale fundamentowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okruszyna nie wie jeszcze, jak mu to powiedzieć, że ten rozdział jej pracy zawodowej jakby się zamyka. Że nie ma zamiaru spędzać wieczorów i godzin popołudniowych w towarzystwie pali, bo wolałaby towarzystwo rodziny. I nie ma pojęcia, czy takie sprawy wystarczy załatwiać listownie, czy wykonać telefon z rzutem słuchawką jako mocnym akcentem na koniec. Zwłaszcza że w czasach komórek rzut słuchawką jakby niewykonalny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-5262822502266588058?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/5262822502266588058/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/moda-na-sukces.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5262822502266588058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5262822502266588058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/moda-na-sukces.html' title='moda na sukces'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-5915502788572303131</id><published>2011-11-07T16:59:00.001+01:00</published><updated>2011-11-07T18:02:18.176+01:00</updated><title type='text'>NN</title><content type='html'>Obiecuję sobie, zleceniodawcy oraz Mero, że do jutra tłumaczenie skończę. Taki akt desperacji, inaczej nie byłabym w stanie zmobilizować sił na wyższą inżynierię budowlaną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próbuję różnych metod, by dać radę, począwszy od mistycznych, dalej poprzez słuchanie na przemian jazzu, Bacha i mocnego uderzenia, skończywszy na przyziemnym jedzeniu czekolady. Piję wodę, sok pomarańczowy, kawę, herbatę zieloną i londyńską. Nie mogę powiedzieć, żeby któraś z wymienionych używek działała bardziej niż inne. Już czwarta strona z dziewięciu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tylu latach zadawania się z tematem już nie muszę sprawdzać wielu słów: ani balastu próbnych obciążeń, ani pali kotwiących, ani nawet metody najmniejszych kwadratów. Ale metodę Brincha-Hansena już tak. Że do czasopisma z listy filadelfijskiej nie robi na mnie już wielkiego wrażenia. Nazwisko tłumacza i tak pozostaje nieznane, jak na tabliczce z zaniedbanego grobu na Ososbowicach, na którym zwykłam jako dziecko zapalać lampkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nie wiem, doprawdy nie wiem, jak można pisać tak oderwane od prawdziwego życia teksty, w trybie ciągłym, jako sposób na życie zawodowe. Humaniści szczęśliwie mieszkaliby dalej w lepiankach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-5915502788572303131?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/5915502788572303131/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/nn.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5915502788572303131'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5915502788572303131'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/nn.html' title='NN'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-7784970278866248977</id><published>2011-11-06T13:13:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T13:13:55.785+01:00</updated><title type='text'>lata tłuste</title><content type='html'>Gdy wchodzę na wagę, waga wydaje z siebie jęknięcie, a ja wraz z nią. Na szczęście człowiek jest istotą rozumną, w dodatku obdarzoną wolną wolą, pocieszam się, jest zatem zdolny zmieniać swoje nawyki. Można, dajmy na to, zaprzestać stawania co rano na wadze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boski Andy mówi,&lt;i&gt; biorę dziś tą koszulę z krótkim rękawem, bo ta z długim się na mnie nie dopina&lt;/i&gt;. Nie da się ukryć, przyznaję. Zapowiadano nam siedem lat tłustych naszego małżeństwa, ale żeby aż tak dosłownie? Nie spodziewaliśmy się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaraz goście przyjdą na przyjęcie i to ten moment, gdy mnie, zawieszoną na drzwiach lodówki, ogarnia podejrzenie, a nawet pewność, że jedzenia zabraknie. I zaraz temu zaradzę, jeszcze nigdy bowiem nie udało mi się z tą wizją skonfrontować. Że goście opróżniają półmiski do gołego i co wtedy. Rozmowa?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-7784970278866248977?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/7784970278866248977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/lata-tuste.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/7784970278866248977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/7784970278866248977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/lata-tuste.html' title='lata tłuste'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-9109861560477833106</id><published>2011-11-05T16:31:00.000+01:00</published><updated>2011-11-05T16:31:03.147+01:00</updated><title type='text'>poza schemat</title><content type='html'>Spotykam Mero wczoraj w księgarni, gdzie obchody urodzin Skakanki. Rozmawiamy nad książkami i zastanawiam się, kiedy nas wyproszą w związku z mało polityczną poprawnością naszych dialogów. Cóż, do opinii lekko szurniętej ja tam jestem już przyzwyczajona, bowiem wystarczy samo przyznanie się do pisania bloga, by wzbudzić cień podejrzenia. Powinno się bowiem do życia bardziej tak rzeczowo podchodzić i efektywnie. Powtarzam: nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy. Są też kobiety, którym dom kojarzy się z budowaniem relacji - sama takie spotkałam. Myślę, że jestem nadal jeszcze gdzieś pośrodku, ale już bliżej tych drugich niż dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mero mówi, że wychodzi na prostą, i jak dobrze to słyszeć.Ostatnio bowiem zajęta była remontem mieszkania i relacji po warsztatach. Nie wiem, czy chciałaby zostać twarzą promocji Programu JA+TY=MY na następnym plakacie, ale przydałoby się, bo poprzednie zdjęcie wypożyczyłam bez pytania o prawa autorskie i otwierając maila co dzień z ulgą oddycham, że jeszcze nie ma pozwu z poradni małżeńskiej w Los Angeles.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z księgarni nas nie wypraszają. Kupujemy sobie książki dla dzieci. Czasem trzeba wrócić co podstaw i zadbać o dziecko w sobie. O ile nie chodzi o karmienie go czekoladą - wymiana garderoby bywa bowiem kosztowna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-9109861560477833106?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/9109861560477833106/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/poza-schemat.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/9109861560477833106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/9109861560477833106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/poza-schemat.html' title='poza schemat'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-6624010348986758075</id><published>2011-11-02T08:54:00.000+01:00</published><updated>2011-11-02T08:54:33.407+01:00</updated><title type='text'>czas ucieka</title><content type='html'>Ze stosu papierów wypada list z uniwesrytetu, w którym zostaję uprzejmie poinformowana, że jednak zakwalifkowałam się na studia podyplomowe w zakresie przygotowania pedagogicznego. Tłustym drukiem podane są koszty i ich rozkład na raty. Trzy i pół tysiąca złotych polskich, sama nie wiem, dużo czy mało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic nie piszą jednak o kosztach ukrytych. Co drugi weekend od rana do wieczora &lt;i&gt;szkolenia się w zakresie &lt;/i&gt;zakłada brak życia rodzinnego. Brak gości i pójścia w gości. Brak spotykania się. Brak widzenia się z boskim Andym, który w tygodniu wraca do domu w okolicach dobranocki, a i wtedy czas na rozmowę trzeba wydzierać innym sprawom. To nie jest tak, że skoro "brak" jest czymś, czego nie ma, to się nie kumuluje. Braki ułożą się z czasem w czarną dziurę. Z czarną dziurą można jakoś dociągnąć do emerytury, a nawet obejść jakieś fasadowe złote gody. Dzieci jednak z czarną dziurą będą się rozliczać znacznie dłużej niż ja z rat za studia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dokonawszy bilansu zysków i strat, spokojnie zabieram się za szykowanie lekcji dla cudownej dziewczynki z niezwykłą dysleksją. To co, że bez skończonego kursu. Jestem tak bardzo niezapobiegliwa. Mam tylko teraz i tu. Tym bardziej wiem, gdy zapalam znicze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-6624010348986758075?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/6624010348986758075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/czas-ucieka.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6624010348986758075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6624010348986758075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/11/czas-ucieka.html' title='czas ucieka'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8846051072581914252</id><published>2011-10-31T13:33:00.000+01:00</published><updated>2011-10-31T13:33:56.455+01:00</updated><title type='text'>estymacje oporne*</title><content type='html'>W papierniczym z dziećmi kupujemy kleje. Najbardziej przydałby się super glue, nie mogę się bowiem pogodzić z faktem, że dekoracje z zawieszonych na drzewach liści są tak nietrwałe. Należałoby siedzieć w oknie, jak samotne staruszki, i podziwiać, by nie uronić ani chwili obecności tych barw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nade mną jednak tłumaczenie głębokich wykopów i pali. Jakże ciężko z jesiennego festiwalu kolorów zejść te kilkanaście mterów pod ziemię. Zleceniodawca dał jeszcze dwa tygodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale ja marzę o chwili, w której będę konsekwentnie tłumaczenia pali odmawiać. Już teraz nie przemawiają do mnie żadne motywacje. Zleceniodawca mówi, że gdybym miała kredyt we frankach szwajcarskich, byłabym bardziej zdyscyplinowana. Gdzie tam. Robiłabym na szydełku dzieciom kolorowe skarpety i szaliki, rysowałabym kartki świąteczne i układała bajki. Wyglądając przez okno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;*fragment tytułu tekstu do tłumaczenia&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8846051072581914252?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8846051072581914252/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/estymacje-oporne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8846051072581914252'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8846051072581914252'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/estymacje-oporne.html' title='estymacje oporne*'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-9068663550438240874</id><published>2011-10-27T11:31:00.000+02:00</published><updated>2011-10-27T11:31:38.310+02:00</updated><title type='text'>nie dbam o to, co wielkie</title><content type='html'>Działania operacyjne w zakresie odgruzowywania naszego M niestety nie mają wielkiego zasięgu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak dotąd za wizytówkę mieszkania mogłaby posłużyć łazienka i jej 3  metry kwadratowe. Na przykład pasta do zębów, ułożona jak angielska  guwernantka, w nabytym wczoraj w biedronce bambusowym pudełku. Wejść  jednak do środka można tylko dlatego, że pranie zostało przerzucone z  łazienki tymczasowo do przedpokoju - i jest zgarniane zręcznym  kopniakiem z powrotem do środka, gdy na lekcje do biura przychodzą  uczniowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tłumaczenie nośności pali - wyparte ze świadomości i już się lękam tego  "return of the repressed", które nieuchronnie nastanie z telefonem od  zleceniodawcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytelnik być może zapytuje, zwłaszcza może taki, co od początku nie  miał wielkiej wiary w powodzenie Programu 1 we Wrocławiu, jak można było  zlecić odpowiedzialność organizacyjną za cokolwiek komuś, kto co rano  przemierza całe mieszkanie, by znaleźć drugą czystą skarpetkę w tym  samym kolorze i fasonie. Odpowiadam: też nie wiem. Albo nie. Wiem. Bóg  jest wielki, a ja malutka. To bardzo wygodne i całkiem bezpieczne  rozwiązanie, polecam. Gdybym nagle urosła, nie mogłabym Mu się zmieścić  do małej kieszonki na sercu. Wystarczy tylko pilnować swojego tam  miejsca i umieć przyjmować pomoc innych. Z wdzięcznością.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-9068663550438240874?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/9068663550438240874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/nie-dbam-o-to-co-wielkie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/9068663550438240874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/9068663550438240874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/nie-dbam-o-to-co-wielkie.html' title='nie dbam o to, co wielkie'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-3238252920581066319</id><published>2011-10-25T22:12:00.001+02:00</published><updated>2011-10-25T22:13:08.022+02:00</updated><title type='text'>z codziennika</title><content type='html'>Ciekawych tego, czy udało mi się spełnić  obietnicę daną Andy'emu na temat wersalskości naszego obejścia po  zakończeniu projektu Program 1, chcę poinformować, że nie udało mi się.  Choć z drugiej strony dopiero co przypomniałam sobie fakty historyczne,  które mówią, iż brud w Wersalu w czasie jego rozkwitu przechodził  ludzkie pojęcie, a dolny poziom pałacu zajmowały samorzutnie tworzone  toalety. W tym sensie jest u nas lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boski  natomiast stwierdził, iż wyjdziemy z impasu wspólnymi siłami, codziennie  po trochu. I tak jego globalne spojrzenie na sprawy doskonale współgra z  moją wycinkowością. Gdy zatem wycieram z kurzu każdy centymetr pianina,  którego przecież i tak nie widać zza fotela z odzieżą, boski szuflą do  odśnieżania odgarnia wolne przestrzenie podłogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz syn Grzybek wśród swoich rysunków odnajduje zaginione faktury.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-3238252920581066319?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/3238252920581066319/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/z-codziennika.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3238252920581066319'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3238252920581066319'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/z-codziennika.html' title='z codziennika'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-4229475624026575100</id><published>2011-10-24T10:51:00.004+02:00</published><updated>2011-10-25T11:23:58.270+02:00</updated><title type='text'>pejzaż po programie</title><content type='html'>Kawę dopijam, ilość otwartych kart przeglądarki potwierdza jedynie,  iż lista  "things-to-do" odłożonych na "po Programie " jest niemała i  powoduje pewne poczucie przytłoczenia. Dodatkowo, podczas naszej  weekendowej nieobecności w domu, przez uchylone okno musiała wlecieć do  nas trąba powietrzna, która powyrzucała z szaf odzież jesienno-zimową  oraz letnią, zabawki dzieci, a także spustoszyła lodówkę - dobrze, że  nie zabrała octu, keczupu i żarówki. Nie wiadomo, co sprzątać najpierw, a  przecież obiecałam boskiemu Andy'emu, że nasz dom zalśni jak Wersal. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza  tym ścigają mnie zleceniodawcy. Jeden napisał krótki list, z którego  zapamiętałam jedynie słowo "deadline". Drugi myśli, że w zeszłym  tygodniu odesłałam mu tłumaczenie artykułu również o próbnych  obciążeniach pali prefabrykowanych. Pewnie jest to jakimś unikaniem  konfrontacji z mej strony, że nie dałam znać, iż tekstu zelconego nawet  nie otworzyłam z załącznika. Zastanawiam się, czy jeśli w dodatku - w  związku ze zgubieniem faktur za telefon - odetną mi połączenia  wychodzące, będę mogła nazwać wszystkie te niesprzyjające okoliczności  "prześladowaniem za wiarę"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W myślach łączę się z tymi  współorganizatorami, którzy mają podobnie i zastanawiam się, czy  dopadają ich podobnie banalne acz palące kwestie jak brak wypranych  skarpetek czy dziecięcych spodni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przecież czeka nas teraz świętowanie zakończenia projektu Program 1, Radio Wrocław.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-4229475624026575100?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/4229475624026575100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/kawe-dopijam-ilosc-otwartych-kart.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4229475624026575100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/4229475624026575100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/kawe-dopijam-ilosc-otwartych-kart.html' title='pejzaż po programie'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-2217964714960533975</id><published>2011-10-21T11:09:00.000+02:00</published><updated>2011-10-21T11:09:11.355+02:00</updated><title type='text'>no risk, no fun</title><content type='html'>Ściga mnie rozjuszony zleceniodawca, któremu obiecałam lekkomyślnie tłumaczenie o palach na ten tydzień. Nic z tego, nic z tego, powinnam nagrać na sekretarce automatycznej telefonu, co dzwoni i piszczy bez przerwy w innej sprawie. A to 19 litrowy termos na wodę - czy w czasie warsztatów wysadzi jutro korki? Jak zgodzić grafiki? Ile będzie dzieci? W niedzielę, gdy obok warsztatów będzie impreza towarzysząca, spodziewanych jest około 100 osób. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczniowie są informowani, że lekcje nie mogą się odbyć, ponieważ na skutek sms-ow otrzymanych w nocy sytuacja zmieniła się diametralnie i okazuje się, że roboty na okazję warsztatów nie ubywa. Rzec by można: przeciwnie. Już wystartowali prowadzący, niektórzy nawet przez Szczecin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zwykle w sytuacjach tego typu biorę się za pieczenie, bo nic nie daje takiego poczucia komfortu jak zapach ciasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak jeszcze lepsze jest przekraczanie granic własnego komfortu. Tam zaczynają się niezwykłe spotkania, zbiegi okoliczności, niespodzianki oraz kłody pod nogi. Wierzyć to znaczy chodzić po wodzie. No risk, no fun.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-2217964714960533975?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/2217964714960533975/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/no-risk-no-fun.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2217964714960533975'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/2217964714960533975'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/no-risk-no-fun.html' title='no risk, no fun'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-5335593856218584837</id><published>2011-10-19T22:41:00.000+02:00</published><updated>2011-10-19T22:41:00.802+02:00</updated><title type='text'>cały czas piszę</title><content type='html'>Jasne, że piszę. W ostatnich dniach jednak głównie o sprawach związanych z &lt;a href="http://www.fpr.pl/strona-glowna/program-1-rozwoju-relacji-malzenskich-ja-ty-my-we-wroclawiu.html" style="color: #990000;"&gt;Programem JA+TY=MY &lt;/a&gt;we Wrocławiu i konkretnie do odbiorców zaangażowanych w organizację od strony logistyczno-technicznej. To bardzo dużo pracy, ale takiej, która człowieka pozytywnie nakręca. Nie ma nawet co porównywać do tłumaczenia tekstów o głębokich wykopach, fundamentowaniu na palach czy próbnych obciążeniach. Naprawdę. Robienie czegoś dla innych to wielka przygoda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy tak już docelowo będzie. W sumie całe życie chciałam pomagać dzieciom, przerażona rozmiarami patologii. Dziś myślę, że pomoc małżeństwom to taki program prewencji: szczęśliwi rodzice, szczęśliwe dzieciństwo. Takie proste równanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo dzieci uczą się szacunku do siebie samych, radzenia sobie z trudnymi emocjami, komunikacji - zanurzone w relację rodziców. Jej jakość przekłada się bezpośrednio na jakość życia dzieci i życia rodzin, które założą. Taki lajf. Nic innego nie wymyślono. Dobre małżeństwo to polisa na życie dziecka, miłość, akceptacja, czas, obecność - to posag, który liczyć się będzie nawet gdyby przyszły dziejowe zawieruchy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tęsknię też, jak Autorka Wieczornego, do pisania o niczym i pewnie po warsztatach przyjdzie taki czas - wraz z tłumaczeniami głębokich wykopów. Bo przy układaniu słów w ciągi wypoczywam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-5335593856218584837?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/5335593856218584837/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/cay-czas-pisze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5335593856218584837'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/5335593856218584837'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/cay-czas-pisze.html' title='cały czas piszę'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-6911655220064097982</id><published>2011-10-16T22:00:00.000+02:00</published><updated>2011-10-16T22:00:34.098+02:00</updated><title type='text'>jowisz</title><content type='html'>Georgiana i George powiększyli metraż i rodzinę, i jak miło się spotkać na tę okazję, choćby po nocy.&lt;br /&gt;Nocą widać, że powiększony o ogromną antresolę metraż jest z widokiem na niebo. Więc oglądamy. Akurat widać Jowisza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na swój sposób jest to niepojęte, i w tę lornetkę się wgapiam, widząc w niej planetę na wyciągnięcie ręki. Wygląda zupełnie jak oczko pierścionka otoczone misternym kółkiem cyrkonii. Te małe srebrne, pulsujące światłem punkty to księżyce Jowisza. Nie mogę oderwać wzroku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę też oderwać wzroku od trzytygodniowej córki George'a i Georgiany. Piękniejsza od Jowisza i daleko bardziej krucha, a przychodzenie na świat - jeszcze bardziej fascynujące niż obrączka z księżyców.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-6911655220064097982?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/6911655220064097982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/jowisz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6911655220064097982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6911655220064097982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/jowisz.html' title='jowisz'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-7174226760012727504</id><published>2011-10-13T22:00:00.000+02:00</published><updated>2011-10-13T22:00:58.849+02:00</updated><title type='text'>domofon</title><content type='html'>- Panie Jezu, nie możesz teraz przyjść, zobacz, ile mam do posprzątania.  Tu ciągle przeciąg z szaf wyrzuca nowe graty, nawet nie wiedziałam, że  tyle ich mam, i tyle śmieci fruwa, i kurzu się przewala po kątach. No  naprawdę powinieneś zaczekać, porządek muszę zrobić w papierach.  Wszystko sobie poukładać. Nauczyć się. Zrobić lepszy makijaż. Powpychać, co powypadało i przyklepać, kołnierzyk wyprasowany zapiąć na ostatni guzik, przyoblec się w kulturalne maniery tego, co wypada. Poczekaj dosłownie ze dwa dni, a  ja się super przygotuję. Uniknę jakoś kompromitacji. Bądźmy szczerzy, co  sobie o mnie pomyślisz, jak zobaczysz to wszystko?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wpuść mnie, posprzątamy razem. Najpierw wypijemy herbatę, jak przyjaciele.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-7174226760012727504?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/7174226760012727504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/domofon.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/7174226760012727504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/7174226760012727504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/domofon.html' title='domofon'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8323566366316902014</id><published>2011-10-12T22:32:00.000+02:00</published><updated>2011-10-12T22:32:43.924+02:00</updated><title type='text'>klimat</title><content type='html'>Nadal nie pomalowałam tu ścian, za to posortowałam dziś pranie.&lt;br /&gt;U nas bowiem przeszła trąba powietrzna, bo do łazienki nie dało się wejść z powodu stosu brudnej odzieży, a do kuchni ktoś wrzucił zakupy i zajęły pół podłogi (znaczy cały metr kwadratowy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszłam cichcem po lekcjach z domu, zostawiwszy okna otwarte, w nadziei, że druga trąba zmiecie to, co pierwsza nabroiła. Niestety. Po powrocie z dziećmi ze szkoły i przedszkoła sytuacja wyglądała jeszcze gorzej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ja idę opróżniać pralkę i wieszać mokre. Mam nadzieję, że suche zwiał do szafki huragan.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8323566366316902014?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8323566366316902014/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/klimat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8323566366316902014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8323566366316902014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/klimat.html' title='klimat'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8405124875261517294</id><published>2011-10-11T14:46:00.000+02:00</published><updated>2011-10-11T14:46:03.963+02:00</updated><title type='text'>karma dla konia</title><content type='html'>Bogata w zasługi Projektantka Eleganckich Stron jest w podróży, więc zmiana dekoracji nieco się przedłuży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nic to, odkrywam w sobie nieznaną dotąd elastyczność i zdolność przetrwania w sytuacjach prowizorycznych, nie tylko na blogu. Weźmy na przykład wyprowadzkę, planowaną całą rodziną, choć przecież zupełnie nie wiadomo jeszcze dokąd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co, pojadę zaraz odebrać Skakankę ze szkolnej wycieczki do konia. Szkoła bowiem opiekuje się koniem, wszystkie 650 dzieci płaci na niego coroczne składki. Ciekawy projekt. Dużo też wszędzie wisi w szkole na ścianach o ekologii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć powiem Wam szczerze, że naliczywszy ostatnio w ośrodku rehabilitacyjnym synka aż 30 wózków dla dzieci ciężko upośledzonych takich jak&lt;a href="http://okruszyna.blogspot.com/2011/09/zespo-konsultacyjny.html" style="color: #990000;"&gt; ten sfotografowany onegdaj&lt;/a&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;, &lt;/span&gt;zupełnie co innego wieszałabym na ścianach, niż plakaty promujące zgniatanie butelek PET, zużytych po niedzielnych zakupach w hipermarkecie za 500 złotych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No sorry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego miejsca pozdrawiam też Mero, która dzisiaj z córką&lt;i&gt; zdanżała&lt;/i&gt; na wycieczkę przed odjazdem autokaru w iście wyczynowy sposób. Imponująco po prostu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8405124875261517294?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8405124875261517294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/karma-dla-konia.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8405124875261517294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8405124875261517294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/karma-dla-konia.html' title='karma dla konia'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-3910481835664712458</id><published>2011-10-10T13:08:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T13:08:31.866+02:00</updated><title type='text'>jesień zmiata</title><content type='html'>jeszcze żywe ślady lata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;By odsłonić ogrom mojego html-analfabetyzmu, pozostawiam tło jeszcze w wersji letnio-wiosennej. Bowiem liczę na to, że moja bogata w zasługi na polu grafiki &lt;a href="http://www.webvilla.pl/"&gt;Projektantka Eleganckich Stron&lt;/a&gt; poda mi jakiś stosowny kod ASCII. Chyba tak to się nazywa:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skakanka wróciła właśnie z wyjazdu Skautów Europy, z włosem rozwianym i błyskiem w oku. Bowiem nasza córka jest cudowną mieszanką ślicznej blondynki z długimi rzęsami i wybijokna, chodzącego po płotach i drzewach. Sorry za egzaltację, ale naprawdę zapiera dech jak na nią nieraz patrzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jakby mi wisi, czy codziennie sprząta pokój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam Czytelników i przepraszam za usterki remontowe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-3910481835664712458?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/3910481835664712458/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/jesien-zmiata.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3910481835664712458'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3910481835664712458'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/jesien-zmiata.html' title='jesień zmiata'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-6110410713079974957</id><published>2011-10-05T13:37:00.000+02:00</published><updated>2011-10-05T13:37:28.847+02:00</updated><title type='text'>stłuczona</title><content type='html'>Miałam stłuczkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście auto jeździ, a nawet otwierają się wgniecione drzwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wina ponoć obopólna, ale bardziej moja, jak twierdził tamten. Nie upierałam się, choć wiem, że raczej bardziej auto dostawcze było winne niż ja. W końcu to on wjechał we mnie, a nie odwrotnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale co tam. Każde z nas pojechało w swoją stronę, bo mandaty przerosłyby koszty blacharza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy usłyszycie chrzęst i skrzypienie, znaczy że gdzieś w pobliżu zaparkowałam i właśnie wysiadam z samochodu. Nie, żebym ja sama tak się posunęła w latach i kondycji na skutek nadmiaru wrażeń. To tylko drzwi, tylko drzwi o nadkole.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drzwi rzecz nabyta.&lt;br /&gt;Dobrego dnia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-6110410713079974957?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/6110410713079974957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/stuczona.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6110410713079974957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6110410713079974957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/stuczona.html' title='stłuczona'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-1865945924158071219</id><published>2011-10-04T14:04:00.000+02:00</published><updated>2011-10-04T14:04:39.454+02:00</updated><title type='text'>w telegraficznym skrócie</title><content type='html'>Jesienna sukienka na bloga czeka w szafie i tęskno wyglądam na czas przymiarki.&lt;br /&gt;Sprawy jednak nabierają tempa i dla ich opisywania potrzebny byłby alfabet Morse'a.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Świetlik pod oczy nie działa zupełnie, worki do kolan. Poczucie szczęścia - jak w dobrze sformatowanej baterii. Mam nadzieję, że klient, co czeka na zaległe tłumaczenie mnie nie ukatrupi, a mój optymizm w stylu &lt;i&gt;maniana&lt;/i&gt; mu się udzieli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobaczymy, czy entuzjazm przetrwa próbę terminu opłaty ZUS-u.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściskam Czytelników, jeśli się jacyś ostali.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-1865945924158071219?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/1865945924158071219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/w-telegraficznym-skrocie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1865945924158071219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1865945924158071219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/10/w-telegraficznym-skrocie.html' title='w telegraficznym skrócie'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-3385708049371276224</id><published>2011-09-30T17:03:00.000+02:00</published><updated>2011-09-30T17:03:14.262+02:00</updated><title type='text'>zespół konsultacyjny</title><content type='html'>Utwierdzam się w przekonaniu, że żaden specjalista nigdy nie zobaczy w naszym synu tego absolutnie wyjątkowego, wrażliwego faceta, jakim jest nasz syn.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc nie będę się rozpisywać. Grafik biznes łoman powinien zastąpić grafik pracy terapeutycznej, ale na to zarezerwowałam popołudnia i wieczory już od zeszłego roku. Na szczęście baterie doładowane, jest nawet zapał, którego ze świecą szukałam przed wakacjami. I chciałabym się podzielić ze wszystkimi przytłoczonymi rodzicami, co wygrzewają ławeczki pod drzwiami sal ośrodka wczesnej interwencji. Ale dziś przeważała zmiana poranna, czyli same dzieci, i to głęboko upośledzone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedynie dwa zdjęcia wykonane telefonem:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-zZtrt9A9kRQ/ToXZQIXXdAI/AAAAAAAAAk4/rZlSWTVjRPQ/s1600/Image120.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-zZtrt9A9kRQ/ToXZQIXXdAI/AAAAAAAAAk4/rZlSWTVjRPQ/s320/Image120.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Wózek taki (zobaczyłam ich tam tego dnia wiele) zaparkowano naprzeciwko mnie. Za drzwiami płakały rehabilitowane dzieci, które nie mówią, często nie widzą i nie słyszą. One płakały tam, ja pod salą. &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8pRS2quhpR0/ToXZTjTzASI/AAAAAAAAAk8/tAN065l_y4w/s1600/Image121.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-8pRS2quhpR0/ToXZTjTzASI/AAAAAAAAAk8/tAN065l_y4w/s320/Image121.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Toaleta w ośrodku, mam nadzieję, że nie jedyna. Dobrze, że zapachu nie czuć na zdjęciu, musielibyście szybko opuszczać stronę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmyślam nad wolontariatem w towarzystwie tych dzieci, w końcu w zakresie sokratejskiej cierpliwości jestem ostatnio miszczynią, a zapału nadmiar.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-3385708049371276224?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/3385708049371276224/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/09/zespo-konsultacyjny.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3385708049371276224'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3385708049371276224'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/09/zespo-konsultacyjny.html' title='zespół konsultacyjny'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-zZtrt9A9kRQ/ToXZQIXXdAI/AAAAAAAAAk4/rZlSWTVjRPQ/s72-c/Image120.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8029872982741183405</id><published>2011-09-30T11:11:00.001+02:00</published><updated>2011-09-30T11:13:42.213+02:00</updated><title type='text'>wisełka</title><content type='html'>Wracając do wyspy Wolin, z której obiecałam wspomnienia i cuda wianki, a zostały tylko zapiski o gumowych rękawicach i domestosie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc tak. Dyrektorzy logistyki, finansów i mediów, ale także zwykli nauczyciele, księgowi i handlowcy. Wszyscy zrównani wymiętym z walizki T-shirtem, kaszą jęczmienną z gulaszem na wspólnej stołówce, problemami wychowawczymi i szukaniem utraconej bliskości z mężem, żoną, która/y kiedyś była fajna/y, a teraz tyran/jędza/frajer/kosmita (niepotrzebne skreślić). No i plażowaniem, piciem markowej kawy w klubokawiarni nieopodal naszego domku typu D, jazdą na rowerach i porannym bieganiem po lesie i wydmach kto chce, bo ksiądz bierze udział w maratonie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żadne sekciarstwo, zwykły-niezwykły ośrodek dopasowany gabarytami do rodzin (pralki i sznurki!), a i tak pękał w szwach, zwykła kaplica na pierwszym piętrze, zwykłe, małe tabernakulum i obok niego, zamiast lilii, anturiów i róż - powykręcana i złamana gałąź znaleziona na plaży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby zabrać przyjaciół, obiecaliśmy organizatorom, że będziemy spać w samochodzie. Na szczęście nie trzeba było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tak prostych okolicznościach, okazuje się, także można się spotkać z Miłością, i nie chodzi o nowy związek. A że o tym dużo myślę, to i piszę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8029872982741183405?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8029872982741183405/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/09/wiseka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8029872982741183405'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8029872982741183405'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/09/wiseka.html' title='wisełka'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-1195734340775625957</id><published>2011-09-29T21:45:00.000+02:00</published><updated>2011-09-29T21:45:30.064+02:00</updated><title type='text'>tablica ogłoszeń</title><content type='html'>Całkiem możliwe, że niebawem, gdy otworzycie drzwi lodówki, tam też jeszcze przed światełkiem pojawi się neon z napisem: &lt;i&gt;warsztaty rozwoju relacji małżeńskiej - już we Wrocławiu!&lt;/i&gt; To zanim w lodówce, jeszcze w &lt;i&gt;okruchach&lt;/i&gt; z kolacji.&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Też mi się wierzyć nie chciało, że tak szybko, w końcu na dobre rzeczy nieraz trzeba długo czekać, ale poza wszelką otrzymaną ze Stolycy korespondencją, jest już też czarno na białym w sieci,&lt;a href="http://www.fpr.pl/strona-glowna/program-1-rozwoju-relacji-malzenskich-ja-ty-my-we-wroclawiu.html"&gt; &lt;span style="color: #990000;"&gt;TU.&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Tam zbierają zapisy, tu - bawimy się w chodzonego, by znaleźć miejsce ze stosowną infrastrukturą&lt;i&gt;.&lt;/i&gt; A nie wszędzie są gościnni gospodarze, i niech na tę kwestię spadnie zasłona milczenia. A nie powinno być to miejsce byle jakie&lt;i&gt;. &lt;/i&gt;Choć wspominam, że my sami jakoś pomieściliśmy się w jednym salonie agroturystyki na końcu świata w górach, z kominkiem i starymi skórzanymi kanapami, gdzie ława służyła prowadzącemu za pulpit wykładowy, Arturo zaś okazał się mistrzem upchnięcia naszej paczki w niewielką przecież ilość pokojów. Dodam, że każdy miał swój.&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;A teraz wysyłam się w stronę spania, boski na wsi szykuje jutrzejszą integrację kadry menedżerskiej, a ja z Grzybkiem mamy zespół konsultacyjny w poradni rehabilitacyjnej. Życzyłabym synowi po prostu zwykłego, spokojnego dnia w przedszkolu, bo specjalistów we wrześniu mamy już powyżej jego i moich dziurek w nosie.&lt;i&gt; &lt;/i&gt;Ale we'll give advice, czyli - w dowolnym tłumaczeniu - damy radę.&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-1195734340775625957?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/1195734340775625957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/09/tablica-ogoszen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1195734340775625957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/1195734340775625957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/09/tablica-ogoszen.html' title='tablica ogłoszeń'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-3806944186549635391</id><published>2011-09-28T13:21:00.001+02:00</published><updated>2011-09-28T13:22:35.139+02:00</updated><title type='text'>pani jesień</title><content type='html'>Rano budzi nas mleko. Nie, że kipi, ale za oknem.&lt;br /&gt;Poranki coraz bardziej rześkie, za to kolory coraz bardziej urozmaicone, o ile nie siada na nich nieprzenikniona mgła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym się postarzeć kiedyś tak samo jak jesień: kolorowo, bajecznie, ciepło i ze splendorem. I żeby inni w tych barwach przy okazji też wypoczywali, pisali wiersze i malowali obrazy, a przynajmniej pogwizdywali pogodnie pomimo coraz chłodniejszych nut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I żeby ostatni liść zleciał niezauważenie, i został ciepły słońcem, wsadzony w książkę jak zakładka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-3806944186549635391?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/3806944186549635391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/09/pani-jesien.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3806944186549635391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/3806944186549635391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/09/pani-jesien.html' title='pani jesień'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-8538857878844480483</id><published>2011-09-27T08:25:00.001+02:00</published><updated>2011-09-27T08:27:46.403+02:00</updated><title type='text'>języki obce</title><content type='html'>Dziś w moich progach powitam pierwszego w tym roku szkolnym ucznia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na fali pędu do nauki i ja, lektor z dużym doświadczeniem, postanowiłam nauczyć się nowego języka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boski Andy bowiem zbiera od lat książki. Na półce stoją dekady podręczników do francuskiego, angielskiego, włoskiego, rosyjskiego, niemieckiego, hiszpańskiego... Spadają z półek, roztaczają zapach lekko przytęchłego kurzu, ale czyż da się walczyć z wieloletnim hobby? Także, zupełnie nie wiem kiedy, boski zaprenumerował chyba - bo tych zeszytów jest tak wiele - kwartalnik o wychowaniu "Być dla innych", wydawany przez Centrum Kształcenia Liderów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tam, w jednych z numerów, znalazłam artykuł o języku obcym, którego chciałabym się nauczyć. Jest to język żyrafy. Inaczej, język porozumienia bez przemocy, które opisał pan Rosenberg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak napisałam, język zupełnie obcy. Mój język bardzo często przypomina Rosenbergowski język szakala. Wiecie: krytykowanie, żądania, wpędzanie w poczucie winy. Zaczyna się gdzieś od braku szacunku dla samego siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To od dzisiaj się uczę. Najpierw alfabet, potem, mam nadzieję, przyjdzie i reszta.&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;Dziękuję&lt;/span&gt;&lt;a href="http://wswieciezyrafy.blogspot.com/" style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt; Żyrafie&lt;/span&gt; &lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;,Courier,monospace;"&gt;za przypomnienie o tym, że wszystkiego można się nauczyć.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-8538857878844480483?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/8538857878844480483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/09/jezyki-obce.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8538857878844480483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/8538857878844480483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/09/jezyki-obce.html' title='języki obce'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-6489672882376403809</id><published>2011-09-25T18:59:00.000+02:00</published><updated>2011-09-25T18:59:07.500+02:00</updated><title type='text'>sokratejska cierpliwość</title><content type='html'>Na błękitnym niebie różowe chmurki, a przecież słońce już zaszło. Że szyby brudne dostrzegam coraz mniej i biorę to za oznakę odzyskiwania wzroku, że relacje idą przed porządkiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obok stolik i krzesełka z rodzącego się w bólach kącika edukacyjnego Grzybka (pani pedagog kazała). Stolik z ikei okazało się, że zasadniczo jest w stanie surowym. To, co z wielką przyjemnością pomalowałam lakierem bezbarwnym w piątek, i zajęło mi ponad godzinę, boski Andy wczoraj usunął papierem ściernym. Na puszce było bowiem napisane:&lt;i&gt; przed nałożeniem kolejnej warstwy zmatowić.&lt;/i&gt; Trochę się rozpędził. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kwestii kącika edukacyjnego jesteśmy jakby więc nadal w punkcie niedalekim od wyjścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewne rzeczy potrzeba czasu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-6489672882376403809?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/6489672882376403809/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/09/sokratejska-cierpliwosc.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6489672882376403809'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6489672882376403809'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/09/sokratejska-cierpliwosc.html' title='sokratejska cierpliwość'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5197298769705224877.post-6992483911120571034</id><published>2011-09-23T10:47:00.001+02:00</published><updated>2011-09-23T10:51:52.998+02:00</updated><title type='text'>ogłoszenia drobne</title><content type='html'>Nie wiadomo bowiem choćby ile pisania nie zmieni rzeczywistości, co najwyżej zgrabnie ją opisze, zrobi mały lifting i wyeksportuje do publikacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem więc niepisanie pomaga się zorientować, co uwiera i gniecie, i czym warto by się zająć, by powodów do pisania było trochę mniej, albo by zostały te bardziej szczere. Jak na przykład przywiązanie do Czytelników oraz do słów i tym podobnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem na fali zmian z Wyspy Wolin, robię porządki w Apteczce obok. &lt;a href="http://www.fpr.pl/" style="color: #990000;"&gt;Zespół&lt;/a&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;,&lt;/span&gt; który prowadzi warsztaty rozwoju relacji małżeńskich, ma w końcu stronę internetową z prawdziwego zdarzenia, którą mogę bez obciachu polecić.&lt;span style="color: #990000;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.fpr.pl/programy-dla-malzenstw.html" style="color: #990000;"&gt;Co czynię&lt;/a&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I mam nadzieję, że w końcu poinformuję Czytelników o warsztatach w stolicy Dolnego Śląska, a nawet będę mogła na nie zaprosić w imieniu organizatorów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo chyba czasem warto mniej pisać, a więcej rozmawiać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5197298769705224877-6992483911120571034?l=okruszyna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okruszyna.blogspot.com/feeds/6992483911120571034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/09/ogoszenia-drobne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6992483911120571034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5197298769705224877/posts/default/6992483911120571034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okruszyna.blogspot.com/2011/09/ogoszenia-drobne.html' title='ogłoszenia drobne'/><author><name>Okruchy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18126323149484926128</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
